niedziela, 1 lutego 2015

"Tajemnica gwiazdkowego puddingu"- Agata Christie

Kontynuując temat kryminałów: książka, a właściwie zbiór opowiadań Agaty Christie pt. "Tajemnica gwiazdkowego puddingu". Książkę przeczytałam głównie z ciekawości ponieważ Christie jest jedną z ulubionych autorek mojej przyjaciółki i nie mam pojęcia jakim cudem znalazła się u mojej babci na półce pośród książek o tematyce religijnej. Tak więc "Tajemnicę ..." przygarnęłam do siebie, oczywiście za zgodą babci, która absolutnie nie wiedziała skąd się wzięła (podejrzane...).

Christie o zbiorze:
"Są tu dwa główne dania: "Tajemnica gwiazdkowego puddingu" i "Zagadka hiszpańskiej skrzyni" oraz wybór przystawek: "Szaleństwo Greenshawa", "Sen", "Popychadło" i sorbet: "Dwadzieścia cztery kosy".

"Tajemnica gwiazdkowego puddingu" 
Pierwsze opowiadanie i trochę mnie zawiodło. Zdecydowanie z szybko wpadłam na rozwiązanie zagadki i w dodatku wiadomość: "NIE JEDZ ANI KĘSA PUDDINGU. KTOŚ, KTO CI DOBRZE ŻYCZY" wydała mi się zbyt oklepana.

"Zagadka hiszpańskiej skrzynki"
Opowiadanie znacznie lepsze i bardziej wciągające od poprzednika. Aż do samego końca nie udało mi się rozszyfrować kto jest mordercą. Ciekawi intryga i okoliczności zabójstwa.

"Popychadło"
Ach, ta kobieca intuicja...
Znowu ciekawa historia, dużo podejrzanych, dużo osób posiadających motyw i sposobność zamordować sir Reubena, ciekawe portrety psychologiczne.

"Dwadzieścia cztery kosy"
W roli mordercy warto skupić się na szczegółach.
Niezbyt mnie wciągnęło, ale podoba mi się patrzenie na ludzi przez pryzmat ich przyzwyczajeń, czegoś, no co na ogół nie zwraca się zbytnio uwagi. Zakończenie nie jest najgorsze, ale mogło być lepsze.

"Sen"
Mój NUMER JEDEN w tym zbiorze. Świetna intryga i zakończenie, którego całkowicie się nie spodziewałam.

"Szaleństwo Greenshawa"
Pierwsza połowa mnie nudziła, nie widziałam w niej nic zbytnio ciekawego i dopiero gdy zaczęła się akcja naprawdę się wkręciłam. Zaskakujące zakończenie.

Recenzja ogólna:
Podoba mi się pomysłowość autorki oraz jej styl pisania. W każdej z historii pojawia się interesująca intryga.
W pięciu na sześć opowiadań występuje detektyw Herkules Poirot, który jest postacią bardzo pewną siebie, w niektórych momentach aż irytującą ze swoimi wypowiedziami typu "Ja, Herkules Poirot, nigdy się nie mylę..." itp., ale mimo wszystko bardzo go polubiłam i gdy zabrakło go w ostatnim opowiadaniu "Szaleństwie Greenshawa", a zamiast niego pojawiła się panna Marple, wydawało mi się częściowo puste i czegoś mi brakowało.
Na pewno w przyszłości sięgnę po inne książki i opowiadania Christie. W niektórych opiniach przeczytałam że jest to jedna z gorszych książek tej autorki, a mnie się spodobała, więc jestem ciekawa jakie są lepsze.
Pozdrawiam :*

PS. Okładka, której zdjęcie znajduje się powyżej nie jest moją okładką lecz najbardziej do niej podobną. Zdjęcie mojej książki znajdziecie na moim instagramie @paulinka_zaksiazkowana.

Ocena:
7/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka polecona przez przyjaciela"

sobota, 31 stycznia 2015

Książkowy Albo Albo TAG

Witam i zapraszam na TAG nagrany u nas w Polsce po raz pierwszy przez Darkę z BookTube'a, z kanału Więcej Książków KLIK, a który sprawia ogromne trudności wszystkim, którzy go robią i ze mną będzie tak samo. W każdym razie TAG mnie zainteresował i postanowiłam spróbować swoich sił (zobaczymy co z tego wyjdzie). No to zaczynamy!

1. Wolisz czytać tylko trylogie, czy tylko powieści jedno tomowe? 
Czuję się załamana już przy pierwszym pytaniu...
Czytam dużo więcej trylogii i bardzo je lubię pod względem tego, że historia jest bardziej rozbudowana, ale nie potrafiłabym zrezygnować na ich rzecz z powieści jedno tamowych. Dlaczego to musi być takie trudne?! 
Dobra, po spojrzeniu na regał i przeanalizowaniu tego, co się na nim znajduje wybiorę chyba trylogie.

2. Wolisz czytać tylko autorki, czy tylko autorów?
Biorąc pod uwagę że autorki często piszą ckliwe młodzieżówki, które ja osobiście bardzo lubię, a autorzy z kolei bardziej zwracają uwagę na akcję, która też nie jest mi absolutnie obojętna mam przed sobą kolejny trudny wybór.
Po przemyśleniu wybieram książki napisane przez mężczyzn ponieważ nie mogłabym zrezygnować z czytania Stephena Kinga; Andrzeja Pilipiuka; Harlana Cobena, którego polubiłam dopiero niedawno czy Federica Mocci.

3. Wolisz kupować tylko w Empiku, czy tylko na stronach internetowych?
Lubie kupować książki w sklepach stacjonarnych, ale niekoniecznie w Empiku. Mam swoją ulubioną małą księgarnię, w której można znaleźć nawet nowinki z ok. 15zł i zazwyczaj kupuję tam. Ostatnimi czasy przekonałam się trochę bardziej do kupowania książek przez internet i ponieważ mam do wyboru tylko Empik, i tylko strony internetowe wybieram strony internetowe.

4. Wolisz żeby książki były ekranizowane, czy przekształcane w serial?
Ja osobiście wolę ekranizacje ponieważ na seriale łatwo się nakręcam, oglądam kilka odcinków po czym zaczynają mi się nudzić, rezygnuję i wracam do nich po roku kiedy już niewiele pamiętam z poprzednich epizodów. Minusem jeśli chodzi o filmy jest to że niestety podczas tworzenia ich trzeba wyciąć niektóre sceny, bo byłby za długi ale jestem w stanie to przeżyć. Wybieram ekranizacje.

5. Wolisz czytać 5 stron dziennie, czy 5 książek tygodniowo?
Gdybym czytała 5 stron dziennie to kończąc książkę nie pamiętałabym co było na początku. Oczywiście wolałabym czytać 5 książek tygodniowo.

6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem, czy autorem?
Jeśli przez bycie profesjonalnym recenzentem chodzi o publikowanie swojego zdania, swojej opinii w gazetach, na stronach internetowych itp. i zarabianie na tym groszy to ja bardzo dziękuję, wolę pisać tutaj na swoim blogu.
Wolałabym zostać autorką. Gdybym miała taką możliwość i jakieś wydawnictwo chciałoby wydać jakieś moje opowiadanie, których piszę całkiem sporo ale jak na razie tylko na użytek wewnętrzny to bardzo chętnie.

7. Wolisz czytać 20 książek w kółko, czy ciągle sięgać po nowe pozycje?
Wolę sięgać po nowe książki

8. Wolisz być bibliotekarką, czy sprzedawcą książek? 
Wolałabym być sprzedawcą książek, założyć taką małą, ciutkę mroczną księgarnię, czytać za kasą...

9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury, czy wszystko poza ulubionym typem literatury?
Wolę czytać to, co lubię więc odpowiedzią jest: ulubiony typ literatury.

10. Wolisz książki fizyczne, czy e-booki?
Książki fizyczne. Lubię wąchać książki, kartkować, zaznaczać strony kolorowymi karteczkami, porównywać jaką część już przeczytałam, a jaka jeszcze mi została. W przypadku e-booka te czynności są mało możliwe.


Ok, to już wszystko. Dziękuję tym, którzy dobrnęli do końca. Mam nadzieję że dowiedzieliście się trochę o mnie. Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym tagu, czy chcecie zobaczyć jakieś inne w moim wykonaniu, czy wręcz przeciwnie wolicie żebym pozostała przy recenzjach?
Możecie również zrobić ten tag u siebie i podesłać mi link (bardzo chętnie poczytam) lub odpowiedzieć na dole.
Pozdrawiam :*

środa, 28 stycznia 2015

"Tylko jedno spojrzenie"- Harlan Coben

[...]nigdy nie wiemy wszystkiego o tych, których kochamy. I może, jeśli dobrze się nad tym zastanowić, nie wiemy wszystkiego nawet o nas samych.

Pierwszy i z całą pewnością nie ostatni kryminał/thriller zrecenzowany na moim blogu: "Tylko jedno spojrzenie" Harlana Cobena.

Grace Lawson prowadzi spokojne, normalne życie. Jest artystką, ma dwójkę dzieci i cudownego męża. Wszystko nagle się zmienia gdy kobieta odbiera kopertę z Photomatu i pośród swoich zdjęć znajduje podstarzałą fotografię przedstawiającą pięć osób i rozpoznaje w jednej z nich swojego męża, a stojąca obok niego kobieta ma twarz przekreśloną iksem. Jack zaprzecza żeby to on był na zdjęciu jednak jeszcze tego samego wieczoru wychodzi z domu zabierając ze sobą odbitkę i nie wraca. Następnego dnia zaniepokojona Grace zawiadamia policję lecz dowiaduje się że skoro Jack jest pełnoletni, w pełni poczytalny i niema konkretnych powodów podejrzewać że znajduje się w niebezpieczeństwie nie mogą oni zbyt wiele zrobić.  Kobieta postanawia rozpocząć poszukiwania na własną rękę. Okazuje się że mężczyzna został porwany. Wszystkie tropy prowadzą do tragicznych wydarzeń z przed piętnastu lat, kiedy Grace cudem uszła z życiem z zamieszania, które wybuchło na koncercie. 

"Tylko jedno spojrzenie" jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Cobena, dlatego mogę powiedzieć że zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Przeczytałam tę pozycję jednym tchem.
Powieść z wartką, pełną zwrotów akcją oraz intrygą. W niej nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka i należy być przygotowanym na wszystko...ale i tak to nic nie da bo na koniec okaże się że jesteś przygotowany na prawie wszystko, ale nie na to co przygotował autor. 
Czytelnik zna odpowiedzi na niektóre pytania, na które odpowiedzi poszukuje główna bohaterka. Wie kto?, kiedy?, jak? porwał Jacka, ale nie zna odpowiedzi na najważniejsze pytanie: dlaczego?. 
Autor pokazuje nam jaka krucha linia oddziela przeszłość i wspomnienia od teraźniejszości i jak jeden drobiazg potrafi ją nieodwracalnie przerwać.
W powieści pojawia się bardzo wielu bohaterów, ale każdy z nich jest spełnia jakąś rolę. Niema kogoś takiego, kto po prostu by sobie był i nic nie wnosił do fabuły. Nawet postać, która pojawia się w książce raz ma jakiś, nawet niewielki, wpływ na to, co się dzieje.
Kolejną rzeczą którą oceniam na ogromny plus jest epilog, z którego dowiadujemy się jak ułożyły się losy bohaterów po rozwiązaniu zagadki. Nigdy nie sądziłam że można płakać podczas czytania thrillera, a jednak... Płakałam przy części dotyczącej dzieci Grace i Jacka, zwłaszcza ośmioletniej Emmie.
Książka naprawdę godna polecenia.
Pozdrawiam:*

Ocena:
10/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka, która doprowadziła cię do łez"

niedziela, 25 stycznia 2015

"Dziewięć żyć Chloe King. Upadła"- Liz Braswell

No i wracamy do literatury młodzieżowej i fantastyki z książką "Dziewięć żyć Chloe King. Upadła" autorstwa Elizabeth J. Braswell (Liz Braswell). Jest to pierwsza część cyklu pt. "Dziewięć żyć Chloe King".

Chloe King jest zwykłą nastolatką: chodzi do szkoły, nie dogaduje się z matką, większość wolnego czasu spędza z przyjaciółmi: outsiderką, punkówą Amy i nieśmiałym Paulem. Jej życie zmienia się gwałtownie w przeddzień jej szesnastych urodzin kiedy to spada z okna wieży Coit Tower (siedemdziesiąt metrów). Dziewczyna nie powinna przeżyć, ale udało jej się. Mało tego niema żadnych poważnych obrażeń. Chloe zaczyna odkrywać swoje nowe, niespotykane zdolności, ale niema z kim się nimi podzielić gdyż okazuje się że Amy i Paul zostali parą i dużo bardziej interesują się teraz sobą nawzajem niż nią przez co ta czuje się jak piąte koło u wozu. 
Osamotniona dziewczyna nawiązuje bliższy kontakt z Alekiem "młodym Rosjaninem o stalowych oczach i subtelnie rzeźbionych rysach twarzy" oraz poznaje przystojniaka w czapce z kocimi uszami Briana.

Chciałabym zacząć od oryginalnej fabuły, która w dużej mierze opiera się na mitologii egipskiej, gdzie koty traktowane był z ogromnym szacunkiem niemal na równi z bogami.
Język, którym posługuje się autorka jest barwny, łatwo przyswajalny i pełen humoru dzięki czemu książkę czyta się szybko, miło i przyjemnie.
W niektórych momentach miałam wrażenie że powieść jest zbyt przewidywalna i teraz po przeczytaniu jej wydaje mi się że jeśli chodzi o główną bohaterkę to można rozszyfrować ją bardzo szybko (i szczerze mówiąc nie wiem czy oceniać to na plus, czy na minus) lecz wszystkie pozostałe postacie i wątki mimo że na pozór wydają się oczywiste to niekoniecznie muszą takie być.
Jeśli chodzi o postacie to chyba nie mam w tej pozycji takiej, której bym nie polubiła (może poza Keirą, która pojawiła się tylko kilka razy). Pod koniec książki zawiodłam się wprawdzie na Brianie, ale nie wpłynęło to zbytnio na moją sympatię do niego.
Lektura kończy się zostawiając mnóstwo pytań i niedosyt, który zachęca czytelnika do sięgnięcia po kolejne części.
Bardzo serdecznie polecam.
Pozdrawiam :*

Na koniec cytat z rozmowy Aleka i Chloe potwierdzający humor tej powieści:
"Alek: Założę się że rozmawiałaś z swoim drugim chłopakiem.
Chloe: Jeśli przez rozmawianie rozumiesz oddawanie moczu, a przez chłopaka łazienkę, to tak."

Ocena:
8/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka z miłosnym trójkątem". 

czwartek, 22 stycznia 2015

"Tajny dziennik"- Sebastian Barry

Dzisiaj książka "z pogranicza literatury pięknej i powieści obyczajowej" czyli "Tajny dziennik" Sebastiana Barry'ego. Powieść, po której przeczytaniu mogła  wykrztusić tylko jedno słowo: "piękna".

"Historia kobiety, której naiwność, pogoda ducha i fascynująca uroda skazały ją na życie w zamknięciu."
Roseanne McNulty to około stuletnia kobieta, która znaczną część swojego życia spędza w zakładzie psychiatrycznym. Szpital przeznaczony jest do rozbiórki, a  psychiatra, doktor William Grene, staje przed trudnym obowiązkiem określenia, którzy pacjenci wymagają dalszej opieki i przeniesienia do nowej placówki, a który zostali umieszczeni w zakładzie z powodu nacisku społeczeństwa i mogą powrócić do normalnego życia. Lekarza intryguje przypadek Roseanne i postanawia znaleźć uzasadnienie, dlaczego uznano ją za chorą umysłowo. Kobieta niechętnie odpowiada na pytania, ale w ukryciu spisuje wszystkie swoje traumatyczne wspomnienia z młodości, a zapisane kartki ukrywa pod obluzowaną deską podłogową licząc, że po jej śmierci ktoś je znajdzie. 

Powieść napisana jest w formie notatek Roseanne oraz doktora Grene'a, dzięki czemu czytelnik poznaje historię z subiektywnego punktu widzenia kobiety, która bezpośrednio brała udział w wydarzeniach, które opisuje, oraz obiektywne z punktu widzenia lekarza, który rozpatruje wszystkie informacje.
Lektura napisana jest zrozumiałym dla czytelnika językiem co w połączeniu z ciekawą historią sprawia, że przez książkę bardzo przyjemnie się płynie. Tak piękna, że nawet opis na pozór zwykłej, starej jabłoni staje się niezwykle wzruszający.
Niestety znalazłam w tej książce kilka drobnych minusów. Występuje w niej dużo zbiegów okoliczności i za wcześnie czytelnik jest w stanie domyślić się zakończenia.
Lubię wypowiadać się o okładkach to i teraz się wypowiem używając słowa które już kilka razy pojawiło się w tej recenzji: piękna. Widzimy na niej kobietę siedzącą na skraju jakiegoś urwiska patrzącą prawdopodobnie na miasteczko w tle lub na zachmurzone niebo lecz nie jesteśmy w stanie określić tego dokładnie ponieważ nie widzimy twarzy postaci. Elementem przykuwającym wzrok jest czerwony but na obcasie, który został uwypuklony.
Na sam koniec chciałabym zacytować jedno zdanie z tej książki, które zostało użyte w sensie dosłownym, ale ja uważam je jednocześnie za cudowną metaforę głównej bohaterki: "Mróz może jedynie zatrzymać stare drzewo, ale go nie pokona."
Pozdrawiam :*
Ocena:
9/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka, która była oryginalnie napisana w innym języku".

wtorek, 13 stycznia 2015

"Feral"- Kate Wild

"Ich ciała i umysły były wytrenowane do perfekcji. Nie dopuszczano żadnych słabości. Mieli być dziećmi jutra, dziećmi nowej ery, gotowi ratować świat."

Kolejna młodzieżówka na moim blogu czyli "Feral" Kate Wild. Powieść leżała na mojej półce przez co najmniej dwa lata zanim w końcu zdecydowałam się ją przeczytać.

Atlantyda według Wikipedii:
"Mityczny kraina, która miała być miejscem istnienia rozwiniętej cywilizacji zniszczonej przez serię trzęsień ziemi i zatopionej przez wody morskie."

Każdemu kiedyś obiła się o uszy nazwa Atlantyda. Przeze mnie zawsze była kojarzona z pięknym miastem pod wodą w którym niema zła ani strachu. 
Kate Wild przedstawia nam Atlantydę jako miasto pełne bezlitosnych żołnierzy szkolonych od dziecka na perfekcyjne maszyny do zabijania. Mistrzowie zadbali o to, żeby nie odczuwali bólu, wytrzymywali w najgorszych warunkach i co najważniejsze, żeby z zimną krwią zabijali za Miasto. Właśnie kimś takim jest tytułowa Feral, a nawet jeszcze gorsza. Dziecko projektu "chimera".
Życie dziewczyny jest rutyną, ale ona zdążyła się już do tego przyzwyczaić gdy na jej drodze pojawia się młody uciekinier Crow, któremu ratuje życie oraz popełnia okropną zbrodnię. Feral jest zmuszona uciekać...

Książka napisana ciekawym i "przyjemnym" językiem. Historia jest oryginalna, choć trochę zbyt przewidywalna (Deimosa niestety rozszyfrowałam już na początku). W niektórych momentach akcja pędzi do przodu z zawrotną prędkością (walki, ucieczka) i wtedy czytałam ją z wypiekami na twarzy i myślą "co będzie dalej?", a w innych ciągnie się niemiłosiernie że aż miałam ochotę ją odłożyć lub ominąć kilka kartek. 
Postaciami nad którymi chciałabym się dłużej zatrzymać jest oczywiście Feral, jest osobą która nie da sobie w kaszę dmuchać, twardą dzięki szkoleniu ale jednocześnie bardzo wrażliwą chociaż stara się tego nie okazywać. Kolejną osobą jest Bonnie, którą podziwiam z jej siłę i wytrwałość oraz poszukiwanie "szczęścia" przez całe szesnaście lat aż w końcu miała je przy sobie. Prawie żadna nastolatka nie miałaby wystarczająco dużo odwagi by zrobić to, co zrobiła ona. 
Oczywiście pojawił się w powieści wątek miłosny ale rozwijał się bardzo powoli i nie przysłaniał akcji. Cieszę się że znacznie większy nacisk został położony na relacje Feral i Bonnie niż na relację Feral i Crowa, Deimosa czy Prospera-zdrajcy. 
Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o okładce, która absolutnie nie zachęcała mnie do sięgnięcia po lekturę i tu powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce" jest całkowicie prawdziwe (tak, wiem że to przenośnia i że wcale nie chodzi o książki, tylko o ludzi).
Polecam bardzo serdecznie.
Pozdrawiam :*
Ocena:
7/10

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge  2015" KLIK w kategorii "Twoja książka, której nie czytałaś". 

piątek, 9 stycznia 2015

"Rywalki"- Kiera Cass

Życie w pałacu, mnóstwo sukienek i książę z bajki. Brzmi jak marzenia prawiek każdej małej dziewczynki. No bo w co najczęściej bawią się dziewczynki? W księżniczki. No dobra, ja nie bawiłam się w księżniczki tylko w barbarzyńców z pociągu, ale to ja, tego nie ogarniesz. 
Dzisiaj recenzja książki Kiery Cass "Rywalki", pierwszy tom z serii "Selekcja".

America Singer należy do kasty Piątek, artystów położonych na stosunkowo niskim szczeblu. Specjalizuje się w muzyce, śpiewa i gra na instrumentach dzięki czemu pomaga rodzicom w utrzymaniu, jednak zarobki są znaczące tylko w okresie świąt Bożego Narodzenia i Dnia Wdzięczności. Dziewczyna od dwóch lat spotyka się potajemnie z Aspenem, którego bardzo kocha ale wie że jej matka nie zaakceptowałaby tego związku gdyż chłopak pochodzi z kasty Szóstek. 
Sytuacja finansowa rodziny może zmienić się gdy do ich domu dociera list o Eliminacjach w których może wystartować Ami, a których nagrodą jest miłość księcia Maxona i korona. Wystarczy tylko zostać wylosowaną z pośród kilku tysięcy innych dziewcząt z dzielnicy a następnie wygrać "wyścig" z 34 kandydatkami. 
America nie chce zostać księżniczką, nie chce opuszczać rodziny i Aspena ale w końcu ulega ich namowom i postanawia wysłać zgłoszenie... i ta decyzja zmienia jej życie. 

Lekka i przyjemna lektura przy której można się pośmiać i odpocząć. Może trochę zbyt przewidywalna (przynajmniej jak dla mnie) co absolutnie nie zmienia tego, że spodobała mi się.
Kupując tę powieść nie słyszałam o niej ale zachwyciła mnie okładka i dlatego po nią sięgnęłam. Nie tylko okładka jest piękna ale i cała grafika: numeracja stron, rozdziałów i inicjały na początku każdego rozdziału.
Książka zachowana w klimacie reality show. Cały kraj przygląda się 35 kandydatkom na księżniczki, ocenia je i kibicuje faworytkom. Nie trafiłam nigdy wcześniej na podobną książkę i dlatego bardzo się cieszę że miałam okazję zapoznać się z nią.
I jeszcze jedno: akcja toczy się po IV wojnie światowej.
Pozdrawiam :*

Nie zaznaczyłam żadnego cytatu, którym mogłabym się z wami podzielić :(

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka- reality show".

niedziela, 4 stycznia 2015

"Opium w rosole"- Małgorzata Musierowicz

Jedna z niewielu pochłoniętych przeze mnie w krótkim czasie lektur szkolnych czyli "Opium w rosole" Małgorzaty Musierowicz.

Książka opowiada przede wszystkim o losach sześcioletniej Genowefy, która bez żadnych oporów "wkręca się" w życie kilku rodzin przychodząc do nich z niezapowiedzianymi wizytami na "obiadki" i zaprzyjaźniając . Poznaje w ten sposób rodzinę Lewandowskich i Borejków, braci Ogorzałka (Piotra i Maćka) oraz Kreskę i jej dziadka.  Dziewczynka raczej nie mówi o swoim domu i rodzicach, a gdy już coś napomknie to plącze się w zeznaniach i szybko zmienia temat. 

Powieść napisana ciekawym, przystępnym i lekkim językiem. Pokazuje ona przyjaźń, dobroć i miłość, czyli wartości, które powinny być ważne w życiu każdego człowieka. Przedstawia jak ważna jest dla dziecka miłość rodziców.
Postać Genowefy jest obrazem zwykłego dziecka, które zawsze o wszystkim mówi bo po prostu niema powodu żeby coś ukrywać (poza kwestią rodziców), zadaje dużo pytań bo wie, że zawsze otrzyma na nie odpowiedź i zawsze wszystko wiedzieć, chodź dorosłym to często nie na rękę.
Dość rozbudowany jest tu również wątek nastoletniej miłości. Kreska jest zakochana w Maćku, Maciek w Matyldzie, a Matylda w samej sobie. W końcu Maciek zaczyna zauważać w Kresce kogoś więcej niż przyjaciółkę a w Matyldzie pustkę i dalej zdarzenia się toczą...
Książka określana jest jako powieść dla dzieci i młodzieży, ale ja uważam że powinien przeczytać ją każdy i dostrzec że dziecko to też człowiek, chociaż jeszcze mały, i tak jak wszyscy potrzebuje czułości i miłość oraz że nie trzeba  mieć wiele, aby dzielić się tym z innymi.
Pozdrawiam :*

Książka bierze udział w wyzwaniu "Reading Challenge 2015" KLIK w kategorii "Książka napisana przez kobietę". 

środa, 31 grudnia 2014

Zabrana o zmierzchu

"Ktoś żyje. Ktoś umiera."

Dzisiaj, w Sylwestra, mam dla was recenzję trzeciej książki z serii "Wodospady Cienia" autorstwa pani C. C. Hunter zatytułowanej "Zabrana o zmierzchu", która zarazem łamie mi serce i je skleja. 

Kylie nie cofnie się przed niczym, by w końcu poznać prawdę. Prawdę o sobie, o swoich mocach i o swojej rodzinie. Z pomocą przyjaciół spotyka się z adopcyjnymi rodzicami swojego biologicznego ojca i z całego serca wierzy że dzięki ich pomocy uda jej się dowiedzieć więcej na temat ich syna Daniela i jej samej. Spotkanie kończy się jednak po zaledwie kilku minutach i zostawia jeszcze więcej niewiadomych. 
Dziewczyna próbuje pomóc kolejnemu duchowi- kobiecie, która nie pamięta prawie niczego ze swojego życia. 
Jednak ustalenie swojej tożsamości i pomoc duchowi nie są jedynymi problemami bohaterki. Ktoś czyha na jej życie...

Podobnie jak dwie poprzednie części jest to lekka i przyjemna lektura. Wątek miłosny nie jest w niej rozbudowany jak wcześniej dzięki czemu można się dużo bardziej skupić na dynamicznej i ciekawej akcji.
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o moich ulubionych postaciach. Nie będę już rozwodzić się na temat głównych bohaterów ponieważ wspominałam o nich w poprzednich recenzjach ale z "Zabranej o zmierzchu" moim sercem zawładnęli: Ima- duch starszej pani oraz dwie osoby, których imion podawać nie będę bo wydaje mi się że byłby to spoiler, a które są niestety postaciami tragicznymi. Obu przez jakiś czas nie lubiłam i do jednej z nich przekonałam się w połowie książki, a do drugiej dopiero w momencie jej śmierci. Za obiema płakałam...
W tej książce dowiadujemy się w końcu więcej o rodzinie Kylie od strony ojca oraz tego, kim jest. 
Czekam z utęsknieniem na kolejną część oraz serdecznie polecam zapoznanie się z całą serią.
Pozdrawiam :*

Cytaty (bo co by to bez nich było):
 "Normalność jest przereklamowana" 
"Myliłem się, Kylie Galen. Nie jesteś moją bratnią duszą. Ale to dzięki tobie duszę ocaliłem."

PS. Chciałabym życzyć wam wszystkim, moi kochani czytelnicy, cudownego, magicznego i zaczytanego roku 2015 oraz aby obfitował nam w nowości literackie. Wszystkiego Najlepszego!!!


wtorek, 30 grudnia 2014

Liebster Blog Award

Tak więc zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Paulinę z bloga http://paulinaay.blogspot.com/, Dziękuję!

Co to jest?
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Pytania i moje odpowiedzi:

1. Jakiej muzyki słuchasz? 
Bardzo różnej. Zaczynając na różnych odmianach pop'u (przede wszystkim pop-rock) przez rock, emo i wszystkie rodzaje heavy metalu. Oraz większość soundtracków do ekranizacji książek.


2. Baz czego nie wyobrażasz sobie życia? 
Nie wyobrażam sobie życia bez mojej rodziny, przyjaciół, książek, herbaty i muzyki.

3. Ile czasu dziennie spędzasz przed komputerem?
Pewnie ok. 2 godzin. Wszystko zależy od tego, czy mam jakieś plany, mojego nastroju itp.

4. W ludziach lubię...
...szczerość, twardy charakter, skromność i wytrwałość.

5. Twoja ukochana bajka z dzieciństwa to...
Baśnie Hansa Chrystiana Andersena takie jak "Dziewczynka z zapałkami", "Brzydkie kaczątko", "Calineczka", "Królowa Śniegu" itd.


6. Wolisz obcasy czy adidasy?
Obcasy

7. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
Bo chciałam, aby na pierwszy rzut oka było widać, że blog poświęcony jest przede wszystkim książkom.

8. Co cię denerwuje? 
Denerwuje mnie gdy ktoś czepia się o coś moich przyjaciół, mogłabym wtedy wydrapać oczy albo "wyrwać mu serce i go nim zatłuc" (dobra, trochę przesadzam)

9. Jaką książkę możesz polecić na zimowy wieczór?
Jakiś kryminał albo horror dzięki któremu krew zaczyna szybciej krążyć w żyłach, przez co jest nam cieplej. Pewnie coś Stephena King'a albo Harlana Coben'a.

10. Za co cenisz swoich przyjaciół? 
Za to, że zawsze są se mną szczerzy, że potrafią zrozumieć mnie bez słów i mogę im godzinami nawijać o przeczytanej (czytanej) książce i nie uważają mnie za wariatkę. KC Was!!!

11. Ulubiony artysta?
Niezbyt rozumiem o jakiej kategorii artystę chodzi. Jeśli mam przez to rozumieć jakiegoś malarza, ilustratora, rysownika itp. to niestety nie mam ulubionego dlatego postanowiłam że wypiszę tu moich ulubionych artystów z różnych kategorii:
1. Paulina Jaksim - tancerka jazzowa
2. Erick Bacon - tancerz jazzowy
3. Wiki Frelik - fotograf ;)

Ja nominuję:
niska-blogg.blogspot.com/
aniapiatkowskabloguje.blogspot.com/
majkabloguje.blogspot.com
ksiazkisamagiczne.blogspot.com/
jesteminnynizbylem.blogspot.com/
its-sad-but-true.blogspot.com/
thousand-magic-lifes.blogspot.com/
siemakaja.blogspot.com/
recenzje-sophie.blogspot.com/
nikolczii.blogspot.com/
byjovita.blogspot.com/

Pytania do was:
1. Piosenka, która kojarzy ci się z jakimś naprawdę miłym wydarzeniem z życia?
2. Ostatnia, przeczytana przez ciebie, bardzo dobra książka?
3. Kiedy ostatnio miałeś/aś wrażenie, że ktoś cię obserwuje?
4. Twoje hobby?
5. Ulubiony zespół muzyczny?
6. Coś, co bardzo chciałbyś/chciałabyś mieć ale z jakichś powodów nie możesz?
7. Jaki jest twój ulubiony kolor?
8. Czy oddałbyś/oddałabyś życie za bliską ci osobę?
9. Książka, która doprowadziła cię do łez?
10. Gdybyś miał/a możliwość zostać na jeden dzień dowolnym zwierzęciem to co by to było i dlaczego?
11. Dlaczego postanowiłeś/aś prowadzić bloga?

Mam nadzieję że gdy już odpowiecie na nominację napiszecie mi liki w komentarzach. Chętnie poczytam :)
Pozdrawia :*

niedziela, 28 grudnia 2014

Przebudzona o świcie

Druga część książki "Urodzona o północy" <recenzja> z serii "Wodospady Cienia" autorstwa C.C. Hunter.
Odkąd Kylie trafiła do obozu w Wodospadach Cienia, dręczy ją jedno pytanie: Kim jestem? A może raczej pytanie powinno brzmieć "Czym jestem?" Dziewczyna cały czas odkrywa nowe zdolności które jeszcze bardziej mieszają w jej życiu i zamiast pomóc odnaleźć odpowiedź jeszcze bardziej wszystko komplikują. Na domiar złego nawiedza ją nowy duch, kobieta w zakrwawionej koszuli nocnej, który twierdzi, że ktoś bliski Kylie umrze i że tylko ona może ją uratować. A jak to już z duchami bywa mają drobne problemy z komunikacją. 
Dziewczyna nadal nie jest pewna swoich uczuć w stosunku do Dereka i Lucasa, który opuścił obóz ale wciąż odwiedza ją w snach. 

Uwielbiam styl pisania pani Christie Craig. Czytając czułam się tak, jakbym znalazła się wewnątrz wydarzeń, widziała wszystko tak samo jak główna bohaterka. Cudowne poczucie humoru autorki sprawiło że w niektórych momentach naprawdę śmiałam się do łez. Chociaż płakałam nie tylko ze śmiechu...
Muszę po raz kolejny wspomnieć, że bardzo zżyłam się z bohaterami książki: z Kylie, Mirandą, Dellą, Holiday, Burnettem (o dziwo) oraz z Danielem, nieżyjącym ojcem Kylie. Coraz bardziej pociąga mnie postać Lucasa, a Derek w połowie powieści zaczął mnie wyjątkowo wkurzać.
No i jeszcze piękna okładka ...
Jak najszybciej biorę się za trzecią część aby wyleczyć potężnego książkowego kaca ;)

Moje ulubione cytaty:
1. "-No dobrze, nie będę zaprzeczać. Ma ten wampirzy magnetyzm i wspaniałe ciało. Ale jak byłam dzieckiem, to kochałam się w Wielkim Ptaku z Ulicy Sezamkowej, To też by nie wypaliło."
2. "-Ja... zaczekam na zewnątrz.- Najwyraźniej nawet twardy wampir po treningu JBF nie miał dość siły, by poradzić sobie z czterema płaczącymi kobietami."
3. "-To był tylko duch.- Kylie uśmiechnęła się od ucha do ucha.
-Powiedziałaś to tak, jakbyś widywała je codziennie"
4. "-Jeśli jeszcze raz ją uderzysz, przez pomyłkę czy nie, to zrobię z tobą porządek widłami!"
5. "-Wygląda na to, że szkoła nie jest czymś, co uważa się za dobrą inwestycję."


Pozdrawiam :*

niedziela, 21 grudnia 2014

Wilczyca

Dzisiaj kolejna książka Katarzyny Bereniki Miszczuk, kontynuacja "Wilka" <recenzja> czyli "Wilczyca".
Po wydarzeniach z pierwszej części życie Margo, Maksa i reszty sfory zaczyna powoli wracać do normy choć nad ich głowami w dalszym ciągu wisi Instytut. Po otrzymaniu wilczego wirusa u Margo nie zachodzą zbyt duże zmiany poza bardziej wyczulonym słuchem, wzrokiem i węchem oraz "instynktem", którego nie posiada żaden inny wilk. Ivette wraca do zdrowia po wypadku i stopniowo odzyskuje pamięć. 
W okolicy dochodzi do brutalnych morderstw za które winą obarczane są zwierzęta, przede wszystkim niedźwiedzie, które w tamtejszym lesie nie występują. Czy stoi za tym Instytut, czy może ktoś z watahy? Czy Instytut wciąż wtrąca się w życie bohaterów, czy tylko obserwuje?

Książka lepsza od pierwszej części ze względy na styl pisania, większą dojrzałość autorki oraz ilość akcji.
Pojawiają się dwie nowe postacie (jedna gorsza od drugiej) Carol i Carlos, i obie mnie wkurzały od samego początku.
Pod koniec "Wilka" bardzo polubiłam postać Akiego, a po "Wilczycy" stwierdzam że postać jest cudowna (choć i tak daleko za Maksem, którego wciąż niezmiennie kocham).
Kolejny plus to zaskakujące i fantastyczne zakończenie z happy end'em. Nie wiem czy będzie trzeci tom tej pięknej powieści (podobno pani Miszczuk ma na nią pomysł lecz nie chce jej wydawać), ale nawet jeśli nie to zakończenie tej sprawia że jestem w stanie to wytrzymać.
Podsumowując moją chaotyczną recenzję: polecam tę książkę zarówno fanom autorki jak i osobom, którym nie przypadł do gustu "Wilk" bo możliwe że niej zmienicie zdanie.

Na zakończenie kilka cytatów, które doszczętnie mnie rozbroiły:  
"Obok motoru stał Sweter. A Max? Rozmawiał z nim. Mój chłopak konwersuje z moim psem. Świat się wali."
"Max jest wspaniały. Będzie się dla mnie narażał i sprawdzał piwnicę w poszukiwaniu potwora."
"Muszę uświadomić Iv, kim tak naprawdę jest Aki. W końcu to odrobinę nienormalne, żeby interesowały go przede wszystkim materiały wybuchowe, włamania, kradzieże, materiały wybuchowe, oszustwa, podsłuchy i materiały wybuchowe. Aha, zapomniałam jeszcze o materiałach wybuchowych..."

Pozdrawiam :*

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wilk

Tak więc dzisiaj mam dla was recenzję książki Katarzyny Bereniki Miszczuk pt. "Wilk". Dostałam ją na urodziny od mojej kochanej przyjaciółki (Kami jesteś najlepsza) ponieważ uznała że książka jest świetna i że główna bohaterka bardzo mnie przypomina.

Margo jest zwykłą nastolatką, która przeprowadza się, razem z rodzicami, z Nowego Jorku do niewielkiego, położonego tuż przy lesie miasteczka Wolftown. Od czasu przyjazdy męczą ją koszmary, których zakończenie za każdym razem ulega drobnej zmianie. W nowej szkole Margo poznaje pozytywnie szurniętą, lubiącą kolor różowy Francuzkę Ivette, sportowca Petera i tajemniczego milczącego Maksa. Nad Wolftown od kilkunastu lat wisi zagadka, którą główna bohaterka razem z przyjaciółmi postara się rozwiązać. Ale czy to dobry pomysł? Czy nie lepiej zostawić wszystko takim jakie jest? Takim jakie było? 

Książka zaczyna się "Słowem od Autorki" w którym dowiadujemy się że pani Miszczuk napisała ją w wieku piętnastu lat oraz że jest to drugie wydanie, w którym przeprowadzono kilka drobnych zmian.
Powieść bardzo mi się podobała (z drobnym wyjątkiem kilku pierwszych stron po których widać było wiek autorki).
Recenzje innych osób przeczytałam dopiero po zakończeni tej pozycji i trochę mnie zatkało gdyż bardzo wiele opinii było negatywnych (na LubimyCzytać). Wielu zrezygnowało z książki po przeczytaniu kilku stron (w większość przez styl pisania) lub porównywało ją ze "Zmierzchem". Mnie się ona podobała i pochłonęłam ją w niecały tydzień (gdyby nie szkoła byłoby szybciej).
Pierwszą rzeczą, którą oceniam na plus jest postać męska. Uwielbiam książki, w których bohaterem jest metal, punk, goth etc.
Dalej- główna bohaterka. Może i niedojrzała ale gdyby wszyscy bohaterowie książek tacy byli umarłabym z nudy.
No i jeszcze niecodzienny pomysł na wilki (eksperymenty na ludziach, "szaleni naukowcy")...
Na zakończenie jeszcze wspomnę o Akim, który przez cały czas mnie irytował a pod koniec książki zrobiło mi się go żal, o tym że od początku nie lubiłam Petera (mądra ja) oraz że nie wierzę żeby (drobny spoiler) Iv straciła pamięć na skutek wypadku.

Polecam zapoznanie się z powieściom, chociażby po to aby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Mnie tak jak już mówiłam bardzo się spodobała i biorę się za czytanie kolejnej części.
Pozdrawiam :*

Zapraszam na mojego instagrama: paulinka_zaksiazkowana

niedziela, 7 grudnia 2014

Zniewolenie

Książka, której recenzja miała pojawić się dokładnie tydzień temu czyli "Zniewolenie" Carrie Jones- druga część z serii "Pragnienie" <recenzja pierwszej części>.
Jak już pisałam przy jakiejś innej książce, bardzo trudno jest recenzować kolejne części serii ponieważ zawsze będą one, nawet niewielkim, spoilerem wcześniejszych.
W środku lasu znajduje się dom ukryty dla oczu zwykłych ludzi, otoczony metalowym ogrodzeniem aby to, co się w nim znajduje nie mogło przedostać się do życia mieszkańców Maine. Jednocześnie na terenie miasta pojawia się coraz więcej nowych piksów, które chcą obalić obecnego króla i powiększyć swoje terytorium. Wtedy to Zara poznaje Astley'a, młodego króla, który uważa że jest ona przeznaczoną mu królową. Okazuje się również że zmiennokształtni i piksy nie są jedynym nietypowymi stworzeniami w tej okolicy. Coraz częściej widywane są walkirie, mitologiczne córki Odyna, których zadaniem jest sprowadzanie poległych wojowników do Walhalli.  
Bohaterowie zbytnio się nie zmienili: Nick w dalszym ciągu zachowuje się jak samiec alfa, Issie nadal jest uroczą chodź bardziej samodzielną dziewczynką, Devyn jest kujonem, a Zara wciąż kolekcjonuje fobie i próbuje zbawić świat.
W tej książce jest znacznie więcej akcji niż w poprzedniej i podeszłam do niej dużo bardziej emocjonalnie (zawsze podchodzę do książek emocjonalnie, ale jeszcze nigdy nie rzucałam nimi o ściany i nie ryczałam jak bóbr).
Kolejnym co stanowczo oceniam na plus są tytuły rozdziałów zarówno w tej, jak i w poprzedniej książce. W "Pragnieniu" rozdziały nazwane były różnymi fobiami, a tu "wskazówkami" odnośnie piksów i walki z nimi.
Dalej: piękna okładka. Wypukły tytuł, błyszcząca łza i cień na powiece, czarne tło pokryte białymi płatkami śniegu. Cudo.
Lektura zdecydowanie należy do tych które wciągają i nie chcą wypuścić przez bardzo długi czas.
Oczywiście bardzo serdecznie polecam zapoznanie się z tą pozycją jaki i całą serią.
Pozdrawiam :*

niedziela, 30 listopada 2014

(Marry,Kiss,Cliff TAG)

Miałam nadzieję że jeszcze w tym miesiącu uda mi się zrecenzować "Zniewolenie", ale ponieważ nie dałam rady mam dla was Tag "Marry, Kiss or Cliff". Dla osób, które tego nie znają: jest to Tag, w którym wypisujemy na karteczkach imiona postaci z książek płci przeciwnej, losujemy po trzy na rundę i wybieramy, którą z nich chcemy poślubić, pocałować i zrzucić z klifu.
Przygotowałam 12 karteczek, czyli 4 rundy.

Runda 1.












Wylosowałam:
Nick ("Pragnienie") <recenzja>
Gale ("Igrzyska Śmierci")
Lucas ("Urodzona o północy") <recenzja>
No i postawiona przed niezwykle trudną decyzją, po długich przemyśleniach:
Poślubiłabym Lucas'a (nie wiem dlaczego, tak po prostu)
Pocałowałabym Nick'a (bo wydaje mi się że w małżeństwie byśmy się nie dogadywali)
Z klifu zrzuciłabym Gale'a (przepraszam, mam nadzieję że ten klif nie byłby zbyt wysoki i  nic by się nie stało)

Runda 2. 











Wylosowałam:
Varen ("Nevermore")
Thiago ("Dni Krwi i Światła Gwiazd") <recenzja>
Victor ("Pamiętnik Cathy") <recenzja>
Tu się cieszę, ponieważ decyzja jest wyjątkowo łatwa:
Poślubiłabym Varen'a (bo go uwielbiam i niema co więcej mówić)
Pocałowałabym Victor'a (bo z gościem jest za dużo problemów)
A Thiago niech spada z tego klifu (bo do niczego innego się nie nadaje)

Runda 3.












Wylosowałam:
Jacob ("Zmierzch")
Ian ("Pragnienie") <recenzja>
Edward ("Zmierzch")
No i decyzja była trudna dopóki czegoś sobie nie uświadomiłam:
Poślubiłabym Edward'a (bo lubię go bardziej niż Jacob'a a Ian się nie liczy)
Pocałowała Jacob'a  (bo niestety muszę zrzucić z klifu Ian'a)
Zrzuciłabym Ian'a (bo nie chcę/nie mogę go pocałować (jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to przeczytajcie książkę))

Runda 4.












Wylosowałam:
Cross ("Dziewczyny z Hex Hall") <recenzja>
Peeta ("Igrzyska Śmierci")
Akiva ("Córka Dymu i Kości") <recenzja>
I znowu trudna decyzja:
Poślubiłabym Akive 
Pocałowałabym Cross'a
Z klifu zrzuciłabym Peete (przepraszam!)
(Do żadnego z nich nie mam wyjaśnień i nie wiem dlaczego zrobiłam właśnie tak)

To by na tyle. Każdy, kto chce spróbować swoich sił w tym Tagu niech czuje się przeze mnie otagowany ;)

Pozdrawiam :*