poniedziałek, 20 lutego 2017

"Doodle Invasion. Inwazja bazgrołów" (wTęczy #1) + KONKURS!

Witam was wszystkich bardzo serdecznie w pierwszym poście z mojej nowej serii na blogu "wTęczy", w której będę pisać o kolorowankach dla dorosłych, a która będzie pojawiać się dosyć randomowo. Na pierwszy ogień idzie kolorowanka "Doodle Invasion. Inwazja bazgrołów" wymyślona przez Zifflina oraz narysowana przez Kerby'ego Rosanesa. Z okazji tego, że jest to także 100 post na moim blogu mam dla was konkurs, w którym do wygrania będzie właśnie taka kolorowanka, ale to dopiero na koniec ;)

Antystresowe kolorowanki dla dorosłych stały się ostatnio hitem (jakoś tak od 2015 roku) i mnie także ten szał nie ominął. Wybór tych kolorowanek jest naprawdę ogromny.
Ta konkretna kolorowanka przedstawia przede wszystkim małe stworki-potworki, czyli tytułowe Doodle, które są wbudowane w przeróżne ilustracje. 

Książka formatu A4 zawiera w sobie około 50 pięknych i unikalnych kolorowanek zbudowanych z mnóstwa maleńkich wzorów, postaci, motywów roślinnych i zwierzęcych. Ogromna ilość detali zawartych w grafikach bardzo sprzyja pobudzeniu kreatywności oraz uczy cierpliwości, wytrwałości.
Rysunki wykonane są ciemną i wyraźną kreską, dzięki czemu oczy nie męczą się tak szybko i można bez żadnych problemów kolorować całymi godzinami.

Kolorowanka wykonana jest z grubego papieru wysokiej jakości dzięki czemu nie ma absolutnie żadnego problemu żeby używać do kolorowania flamastrów i cienkopisów, które nie przebiją się na drugą stronę kartki.
Kolejnym plusem tej kolorowanki jest to, że jedna kartka to dokładnie jeden rysunek, a kartki są sczepione ze sobą w ten sposób, że jeśli chcesz możesz wyrwać sobie ilustrację (żeby na przykład powiesić ją na ścianie, czy podarować komuś) nie niszcząc przy tym książki oraz nie tracąc żadnego innego rysunku.
Następną fajną rzeczą w tej kolorowance jest obecność sztywnej, tekturowej podpórki, dzięki której książka jest sztywna i można kolorować np. w podróży. Jakiś czas temu w jednym przedziale w pociągu jechała ze mną dziewczyna z właśnie tą kolorowanką, trzymała ją sobie w ręku i kolorowała, a książka nie wyginała jej się na wszystkie strony.

Wspominałam już o tym, że można używać tu różnego rodzaju pisaków, ale papier bardzo dobrze łapie też kolor kredek niskiej jakości dostępnych za złotówkę w sklepach wielobranżowych czy supermarketach, którym zdarza się czasem średnio rysować na zwykłych kartkach (mam jedno opakowanie takich kredek i w sumie miałam zamiar je wyrzucić, ale do tej kolorowanki się jak najbardziej nadają chociaż ich kolor jest mało intensywny).
Ostatnią rzeczą, o której chcę jeszcze wspomnieć jest to, że okładka także wykonana jest bardzo fajnego, ale nieco grubszego papieru i też można po miej kolorować dzięki czemu możesz nadać jej niepowtarzalnego
charakteru, który będzie widoczny już na pierwszy rzut oka.
Podsumowując: kolorowanka jest bardzo dobrze wykonana ze świetnego papieru, a rysunki, które znajdują się w środku są naprawdę prześliczne. Bez względu na to ile masz lat możesz chwycić za kredki i flamastry i pogrążyć się w kolorowym szaleństwie razem z "Inwazją bazgrołów". Ja sama gdy byłam mała uwielbiałam kolorować i bardzo się cieszę, że mogę robić to nadal, chociaż tym razem wypełniając bardziej skomplikowane wzory. Ze swojej strony bardzo serdecznie polecam.

Ocena:
10/10

Konkurs!!!

Tak jak wspominałam na początku ten post jest dokładnie setnym postem na moim blogu i z tej okazji mam dla was jeden egzemplarz kolorowanki "Doodle Invasion. Inwazja bazgrołów". Konkurs będzie trwał do 20 marca do północy. Teraz już bez dalszego przedłużania- co musisz zrobić, żeby trafiła ona właśnie do Ciebie:

1. Zostań obserwatorem tego bloga. (Nie chcę żebyście źle to zrozumieli- nie robię tego konkursu dla obserwacji, ale to właśnie tutaj mogą pojawić się różne informacje na jego temat i nie chcę żebyście coś przegapili)
2. W komentarzu pod tym postem napisz "Biorę udział"; nazwę użytkownika, pod którą obserwujesz bloga oraz swój adres e-mail
3. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania

Aby wziąć udział w konkursie musisz posiadać adres korespondencyjny na terenie Polski.
Powodzenia!!!

niedziela, 19 lutego 2017

"Klątwa Magdaleny"- F.G. Cottam

Recenzja, która powinna pojawić się w połowie zeszłego miesiąca, ale z powodu natłoku nauki oczywiście znowu się nie wyrobiłam... Całe szczęście mam teraz ferie zimowe i mogę trochę nadrobić czytelnicze zaległości oraz popisać dla was. Puki co recenzja "Klątwy Magdaleny" autorstwa F.G. Cottam'a.

Opis wydawcy:
"Dwoje ludzi w piekielnym pojedynku z niewytłumaczalnym w powieści autora "Domu zagubionych dusz".
Dziesięcioletni Adam ma straszne sny. Budzi się z krzykiem, ale nie pamięta, o czym śnił. Już po kilku wizytach doktor Elizabeth Bancroft nabiera pewności, że to nie choroba wywołuje koszmary... 
Ojciec chłopca jest przerażony: aż za dobrze pamięta wydarzenia sprzed dziesięciu lat- tajną operację w Amazonii, która skończyła się tragicznie, upiorne spotkanie w sercu dżungli i klątwę, która teraz zaczyna się spełniać... 
Wyrusza na poszukiwanie tajemniczej kobiety- jedynej, która może ocalić jego syna..."

Mój opis:
Mark Hunter- żołnierz w stanie spoczynku, prowadził niegdyś szczęśliwe życie. Zmieniło się to od czasu fatalnej operacji w Boliwii, w okolicach miasta Magdalena, kiedy to znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze i przeszkodził w tajemniczej grze, przez co ściągnął klątwę na siebie oraz swoją rodzinę. Jakiś czas później jego żona oraz córka zginęły w wypadku samochodowym, a jego syna zaczęły dręczyć przerażające koszmary.
Hunter szuka pomocy lekarza Elizabeth Bancroft, która nie potrzeba dużo czasu żeby zdać sobie sprawę, że dolegliwości chłopca nie są naturalne...

"Klątwa Magdaleny" nie jest chyba zbyt popularną książką, a przynajmniej ja nie słyszałam o niej zbyt dużo. Znalazłam ją kiedyś na jakimś straganie z tanimi książkami, zaintrygował mnie opis i okładka więc stwierdziłam, że w sumie czemu by jej nie kupić.
Okładka rzeczywiście jest dość ładna, ale widziałam wiele ładniejszych, a poza tym nijak pasuje do treści powieści. Patrząc na okładkę i umieszczony na niej tytuł oczywistym wydaje się, że Magdalena jest kobietą, ale w rzeczywistości okazuje się to być miasto czy osada w Boliwii, więc o co chodzi z dziewczyną z okładki. Nie pasuje mi ona też do żadnej występującej w powieści kobiety...
Akcja książki toczy się szybko, ale dość monotonnie i brakowało mi tutaj zwrotów akcji. Wydaje mi się, że autor chciał tu wcisnąć trochę z dużo, tak jak na przykład historię rodziny Elizabeth co wydaje mi się całkowicie zbędne, przez co nie zakończył niektórych wątków oraz pozostawił dużo całkowicie niepotrzebnych niedomówień, które zostały skwitowane zdaniem "Zła macocha musi trzymać pewne rzeczy w sekrecie, Adamie. W przeciwnym razie, nie mogłaby się nazywać złą macochą."- dziękuję bardzo panie Cottam, teraz już wszystko jasne.
W powieści wciśnięte jest tyle czarownic i czarnej magii, że więcej już się chyba nie dało. Mamy tu rzucanie klątw rodem z magii voodoo, polowanie na wiedźmy i czarownice, które są bardziej dobre niż złe, bardziej złe niż dobre i pewnie jeszcze bardziej dobre niż dobre i bardziej złe niż złe, a po drodze jeszcze historyjka z wysyłaniem złego psa sąsiadów pod ziemię kilka kilometrów dalej i chwalenie się tym, że gdybym chciała to bym cię teraz umieściła tu i tu, żebyś zginął, ale tego nie zrobię bo jestem taka dobra.
Książka oczywiście nie jest aż taka zła, zwłaszcza że zawsze staram się szukać we wszystkim jasnej strony, a tu bez wątpienia jest to klimat grozy i tajemniczości oraz to, że jest to lektura z dość krwawymi i makabrycznymi opisami. W niektórych momentach tak nabudowane było napięcie, że mimo, że wiedziałam co będzie dalej (bo niestety książka jest też dosyć przewidywalna) to czekałam z wypiekami na twarzy na rozwój wydarzeń.
Jeszcze na koniec kilka słów o bohaterach "Klątwy Magdaleny": cała akcja toczy się w okół pięciu, a właściwie czterech postaci Marka i Adama Hunter'ów, Elizabeth Bancroft oraz dwóch czarownic panny Hall i pani Mallory. Czarnym charakterem jest pani Mallory, a cała reszta próbuje udaremnić jej niecne plany (jakkolwiek by to nie brzmiało). Mallory jest osobą lubiącą rozrywkę, którą rozumie trochę inaczej niż większość ludzi, bo czerpie ona przyjemność z wprowadzania na ziemi chaosu. Jest elegancką i wytworną kobietą więc żeby nie brudzić sobie rąk inną robotą niż rzucaniem mniej lub bardziej rozrywkowych klątw praktycznie zawsze ma na swoje wezwanie niezbyt ciekawych ochroniarzy i wielkie, nieme, nieśmiertelne psy. Jej główną ofiarą staje się dziesięcioletni Adam, który jest bardzo inteligentnym i zżytym ze swoim ojcem chłopcem. Bardzo szybko nauczył się on czytać i pisać, co wzbudzało ogromny podziw u ludzi, ale czytelnik nie wie, czy jest to część klątwy, która została rzucona na chłopca, czy po prostu jest on tak bardzo wyidealizowany żeby zrobiło nam się jeszcze bardziej go żal.
Podsumowując: książka zdecydowanie do najlepszych nie należy chociaż sam pomysł gdyby został inaczej zapisany i trochę prostszy byłby naprawdę w porządku, bo uważam że sama idea takiej książki jest dość ciekawa i oryginalna. Ponadto, jak już mówiłam, jest ona zachowana w fajnym, mrocznym klimacie, ale na tym plusy się kończą. Raczej nie polecam.

Ocena:
4/10

niedziela, 8 stycznia 2017

"Nevermore. Kruk"- Kelly Creagh

"Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach, których nie możemy mieć, o możliwościach, których nigdy nie zyskamy. Nie zgadzasz się ze mną? [...] Ale tęsknota za tymi, których kiedyś kochaliśmy i mieliśmy przy sobie, lecz nigdy więcej ich nie przytulimy to zupełnie nieznośna udręka. To najgorszy możliwy ból. Wystarczy, by przestać być sobą..."

Zapowiada się kolejna bardzo emocjonalna recenzja, bo inaczej do tej książki podejść nie potrafię. Pierwsza część trylogii "Nevermore", czyli "Kruk" autorstwa amerykańskiej pisarki i instruktorki tańca brzucha Kelly Creagh. 

Opis wydawcy:
"Romans, horror, szczypta humoru. "Nevermore" to opowieść o Varenie i Isobel, milkliwym, często sardonicznym gocie i ślicznej, cieszącej się popularnością, czirliderce. Zrządzeniem losu tych dwoje zostaje zmuszonych do wspólnej pracy nad projektem z literatury. Dziewczyna szybko ulega fascynacji niepokojącym światem Varena- opisanym na kartach dziennika i wyśnionym światem, w którym ożywają najkoszmarniejsze opowieści Edgara Allana Poego.
Sny i słowa mają moc większą, niż można sobie wyobrazić...
Gdy opadają maski, gdy nie ma już "gota" i "czirliderki", a zostają tylko coraz bliżsi sobie Isobel i Varen, okazuje się, że obydwoje mają przeciwko sobie nie tylko nieprzychylnych ludzi. To umysł rodzi najstraszliwsze koszmary i zaludnia wewnętrzne otchłanie. Isobel będzie miała tylko jedną szansę, by ocalić Varena przed cieniami, które on sam powołał do życia."

Mój opis:
Gdy musisz zrobić projekt na angielski, od którego w pewnym stopniu zależy twoja przyszłość z osobą, do której normalnie nawet byś się nie odezwała i po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, jak bardzo stała się ona dla ciebie ważna... W takiej właśnie sytuacji znalazła się Isobel, skacząca z drużyny czirliderek, która została przydzielona do pary z Varenem- tajemniczym, milczącym, zielonookim gotem. Ich współpraca nie zawsze układała się pomyślnie zwłaszcza, że oprócz wielu różnic między nimi przeszkodę stanowiło też najbliższe otoczenie oraz rodzina Isobel, którzy byli zdecydowanie przeciwni ich znajomości, nawet na płaszczyźnie naukowej. Dziewczyna jednak nie dawała za wygraną przez co para zaczęła się coraz bardziej do siebie zbliżać. 
W tym samym czasie dziewczynę zaczynają męczyć dziwne wizje oraz niesamowicie realistyczne koszmary, w których poznaje Reynoldsa, który podobno ma ją chronić. Kim on w rzeczywistości jest i jakie są jego zamiary? Jaką tajemnicę skrywa Varen? W jak wielkie niebezpieczeństwo można kogoś wpakować za pomącą snów?

"Słowa, Isobel, zawsze mają groźną moc przywoływania rzeczy do istnienia. Pamiętaj o tym."

"Kruk" jest tajemniczą i intrygującą powieścią, która już od pierwszej strony łapie Cię swoimi szponami i nie wypuszcza z nich aż do ostatniej, a może nawet jeszcze później. Gdy pierwszy raz czytałam tę książkę długo nie mogłam się z niej otrząsnąć i tym razem jest podobnie.
Gdy kupowałam tę książkę pierwszym, na co zwróciłam uwagę była oczywiście okładka, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia przede wszystkim ze względu na to, że jest ona zbudowana na dwóch płaszczyznach: gdy trzymasz ją prosto przed sobą widzisz czarnego kruka na białym tle, nagie gałęzie drzew oraz tytuł powieści, nazwisko autorki i zdanie "Uważaj, czego pragniesz... Możesz to otrzymać" w ładnym, ciemnym odcieniu fiolety, co i tak już wystarczająco przykuwa wzrok, ale gdy ustawisz się pod światło i odchylisz odrobinę książkę zauważysz, że jest na niej jeszcze dużo więcej: cytaty z wiersza Edgara Allana Poe'go "The Raven", czyli właśnie z "Kruka" w oryginale. Ponieważ twórczość Poe'go znałam i kochałam już wcześniej to, gdy na okładce "Nevermore" zobaczyłam jeszcze (jak by sam tytuł nie był wystarczającym nawiązaniem) "Darkness there and nothing more""Deep into that darkness peering, long I stood there wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before...""Quoth the Raven: Nevermore" byłam już w 100% pewna że muszę mieć i przeczytać tę książkę. 
"Nevermore. Kruk" reprezentuje gatunki fantasy, horror i paranormal romance oraz oczywiście jest mocno inspirowana wierszami i opowiadaniami Edgara Allana Poego. To właśnie o Poe'm nasi bohaterowie piszą referat oraz na bazie jego opowiadań zbudowana jest kraina snów. 
Sam wątek miłosny, czyli główny wątek tej powieści wydaje się dość klasyczny i oklepany, ale w rzeczywistości, gdy na jaw wychodzą wszystkie mroczne aspekty staje się on zdecydowanie nietuzinkowy. Z jednej strony mamy tu uroczą, radosną i popularną czirliderkę, która zawsze otacza się grupą koleżanek i chłopaków z drużyny futbolowej, ma najbliższą przyjaciółkę Nikki i dość zaborczego chłopaka Brada, którego bardzo lubi jej ojciec, bo mogą rozmawiać se sobą o samochodach i sporcie. Z drugiej strony mroczny i melancholijny, zawsze ubrany na czarno Varen, o którym z początku nie wiemy zbyt wiele poza tym, że nie można do niego dzwonić po dziewiątej, żeby dowiedzieć się później jak bardzo ciężkie jest jego życie. Dwa odległe światy, które zostają połączone ze sobą za pomocą pracy z angielskiego i Poe'go chociaż po drodze czeka wiele przeszkód pod postacią Brada, który nienawidzi Varena i (podobno) chce chronić przed nim Isobel; otoczenia, które nie może zaakceptować tego, że tak różniące się od siebie osoby może coś łączyć oraz tajemniczego mrocznego fatum, które ciąży na Varenie, a za jego sprawą także na Isobel. 

"Obaj mamy chyba poważny problem, bo chcemy rzeczy, których po prostu nie możemy mieć. Tyle że ty teraz masz już wszystko. To najwyraźniej ponad twoje siły."

W powieści występuje bardzo wielu bohaterów, którzy na szczęście są ciekawi i dobrze wykreowani, bo przy takiej ilości gdyby zlewali się oni w szarą masę czytałoby się ją bardzo ciężko, a w ten sposób dodaje to dodatkowego smaku historii. Jedynymi postaciami, które przeszkadzały mi w tej książce (i nie chodzi tu o to, że ich nie lubię chociaż rzeczywiście tak jest) to Mark i Alyssa- członkowie ekipy Isobel, którzy jak dla mnie byli całkowicie zbędni. 
Do moich ulubionych postaci z tej książki najeżą przede wszystkim główni bohaterowie, chociaż jeśli chodzi o Isobel przez długi czas miałam dość mocno mieszane uczucia, ponieważ wydawała mi się mało głupiutka, konsekwentna, niezdecydowana i za bardzo przejmowała się opinią innych ludzi, ale w trakcie akcji okazało się, że nie jest to do końca prawda i bardzo dużo zyskała w moich oczach. Varena lubię przede wszystkim za jego inteligencję, tajemniczość oraz sarkastyczne i dosyć mroczne poczucie humoru (chociaż nie brzmi to zbyt dobrze) przejawiające się na przykład we fragmentach: "-Co to znaczy "przenikliwy"?/ -Przenikliwy- odparł, nie przestając pisać- to przymiotnik, oznaczający szczególną domyślność. Oznacza na przykład kogoś, kto w księgarni mógłby wpaść na pomysł, żeby znaleźć słonik, zamiast zadawać tysiące pytań."; "próbowałem wyjaśnić, że moje moce umysłowe nie działają we wtorki" oraz "Jeśli komuś powiesz, przyjdę do ciebie w nocy, żeby dręczyć twoją nieśmiertelną duszę". Poza nimi do moich ulubionych postaci należą jeszcze mama Izzy i jej przyjaciółka Gwen. 
Jeśli chodzi natomiast o postacie, które nieprzypadły mi do gustu, to nie ma co dużo mówić, bo jest tylko jedna taka osoba i jest to Bred, który według mnie jak najbardziej zasłużył sobie na to, co się z nim stało. 
Pozostali bohaterowie, to ci, na których temat mam mieszane uczucia, a ich główne przykłady to ojciec Isobel, który z jednej strony daje jej szlaban za to, że pokłóciła się z Bradem, a z drugiej bardzo pomógł przy projekcie; Reynolds i Pinfeathers- jeden z Noków Varena, czyli tak jakby jego ciemniejsza strona. 
Podsumowując: "Nevermore. Kruk" to mroczna i klimatyczna opowieść, którą mogę tylko z całego serca polecić, a już zwłaszcza jeśli jesteś wielbicielem twórczości Poe'go. Ma ona niezaprzeczalnie wiele uroku i mimo kilku drobnych wad, zalety zdecydowanie zwyciężają. Kończąc ją miałam łzy w oczach, więc nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się za czytanie kolejnej części.
Jeśli macie już za sobą lekturę "Kruka" podzielcie się swoją opinią w komentarzu ;)

"Pamiętaj, nie chcę cię skrzywdzić. Ale musisz zrozumieć, Isobel, zawsze jest cienka linia. [...] Między tym, czego chcemy...a tym, co nam każą."

Ocena;
10/10

niedziela, 1 stycznia 2017

"Dzieje Tristana i Izoldy"- (odtworzył) Joseph Bédier

"Kochankowie nie mogli żyć ani umrzeć jedno bez drugiego. W rozłączeniu nie było to życie ani śmierć, ale i życie, i śmierć razem."

Rozpocznijmy ten nowy rok 2017 recenzją książki zatytułowanej "Dzieje Tristana i Izoldy", która została odtworzona przez Josepha Bédier, a jej prawdziwy autor jest nieznany.

Mój opis:
Młody rycerz Tristan po dokonaniu pewnego heroicznego czynu oraz uratowaniu królestwa swojego wuja- króla Marka zostaje przez kilku baronów oskarżony o chęć przejęcia władzy, ponieważ król nie posiadał potomka. Tristan, aby udowodnić że jest to kłamstwo, postanawia przywieźć do niego kobietę, której złoty włos został przyniesiony przez jaskółki- Izoldy. Nie wszystko jednak potoczyło się po jego myśli za sprawą miłosnego napoju... Jak odtąd potoczą się losy dwójki bohaterów?

"Należy obawiać się gniewu kobiety,
Niech każdy na się przed nim na baczności;
Jak łatwo przychodzi im miłość,
Tak łatwo przychodzi nienawiść."

Opowieść "Dzieje Tristana i Izoldy" oryginalnie był poematem, który przekazywany był ustnie przez anonimowych bajarzy, z których każdy ubarwiał nieco historię lub ją rozbudowywał dlatego jej autor jest nieznany. Powstała ona we Francji czasach średniowiecza.
Od razu chciałabym przyznać się wam, że po książkę sięgnęłam właściwie tylko dlatego, że jest to moja lektura szkolna i pewnie z własnej nieprzymuszonej woli bym jej nie przeczytała, ponieważ nie przepadam za średniowieczem (chyba, że chodzi o legendy arturiańskie, które uwielbiam), ale jakoś udało mi się ją wymęczyć.
Historia ta napisana jest dość archaicznym językiem co jest nieco uciążliwe, bo co chwilę musiałam zerkać do przypisów, ale jak najbardziej uzasadnione ze względu na epokę.  
"Dzieje Tristana i Izoldy" to legenda opowiadająca o tragicznej miłości dwojga kochanków z wieloma intrygami w tle. Jej akcja jest bardzo rozbudowana oraz toczy się w wielu miejscach, co w połączeniu z tym, że jest bardzo krótka sprawiło, że czasem gubiłam wątek. Osobiście wolałabym chyba żeby była o połowę dłuższa i na przykład miała bardziej rozbudowane opisy walk, które wprowadziłyby więcej dynamiki. Rozumiem, że niektóre wydarzenia zostały przedstawione bardzo ogólnikowo ze względu na to, że bajarze chcieli skupić się na tym, co w całej opowieści najważniejsze, czyli miłości Tristana i Izoldy, ale nie zaszkodziłoby opowiedzieć chociażby o przebiegu pierwszej ważnej bitwy, czyli pojedynku Marhołta- wysłannika z Irlandii, który miał odebrać haracz od króla Kornwalii (Marka) z Tristanem, o której czytelnik dowiaduje się tylko tyle, że Tristan dociera na wyspę gdzie czeka już na niego Marhołt, a później że nasz wspaniały Kornwalijski rycerz wraca zwycięsko. 
Co do samego wątku miłosnego, czyli najważniejszego elementu legendy mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony jest to miłość, której niestraszne są żadne przeszkody, piękna, nieosiągalna i po prostu idealna, o której możemy tylko marzyć, a przynajmniej narrator stara się nas przekonać, że tak jest, bo z drugiej strony gdy Tristan udaje szaleńca oraz zmienia wygląd i głos aby móc się zbliżyć do królewskiej pary Izolda go nie poznaje mimo, że mówi jej o rzeczach, które wiedzieli tylko oni oraz służąca Izoldy. 

"Nie uczynek dowodzi postępku, ale sąd. Ludzie widzą uczynek, ale Bóg widzi serca i on sam tylko jest prawdziwym sędzią. Ustanowił tędy, że każdy człowiek oskarżony będzie mógł bronić swego prawa za pomocą bitwy i on sam walczy po stronie niewinnego."

Przejdźmy teraz do tej bardziej pozytywnej części mojej recenzji, bo przecież jakieś dobre strony też muszą być. 
Pierwszą rzeczą, która spodobała mi się podczas czytania jest to, co widać już na pierwszy rzut oka zaraz po otworzeniu książki, czyli to, że każdy z rozdziałów opatrzony jest mottem z oryginalnego tekstu co wprowadza większą autentyczność do tego utworu.
Kolejnym co oceniam na plus jest występowanie istot fantastycznych, magicznych przedmiotów oraz magii samej w sobie, ponieważ jak już wam pewnie wiadomo jestem ogromną wielbicielką fantastyki. Ze względu na to, że jest to legenda oraz romans rycerski oczywistym było, że pojawi się smok, którego rycerz musi zabić aby otrzymać rękę księżniczki, ale bardzo się cieszę, że motywów fantastycznych było więcej.
Podsumowując: mnie osobiście "Dzieje Tristana i Izoldy" czytało się ciężko i jak już mówiłam gdyby nie to, że jest to moja lektura szkolna prawdopodobnie bym jej nie przeczytała, ale pomimo tego, że minusy wygrywają nad plusami nie uważam żeby była to książka całkowicie bezwartościowa. Oczywiście jeśli lubisz opowieści o miłości w średniowiecznym stylu polecam tę legendę, ale także jeśli interesują cię na przykład obyczaje dworskie w tych czasach, bo niektóre z nich są tu bardzo ładnie przedstawione. O samych postaciach Tristana i Izoldy słyszał chyba każdy, a historia ta ma również wielu zwolenników. 

Ocena:
5/10

piątek, 30 grudnia 2016

"Kroniki Bane'a"- Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson

"Catarina i Ragnor byli czarownikami- dla nich również, tak jak dla Magnusa, czas był niczym deszcz: mienił się, zmieniał świat, ale nigdy im go nie brakowało. 
Dopóki nie pokochali śmiertelnika. Wtedy bowiem czas stawał się złotem w rękach żebraka, który starannie odlicza każdy rozjarzony, nieskończenie cenny i przenikający przez palce rok."

Kilka bardzo ciekawych historii z życia czarownika Magnusa Bane'a- jednego z bohaterów serii o Nocnych Łowcach, czyli zbiór opowiadań zatytułowany "Kroniki Bane'a", który powstał dzięki wspólnej pracy Cassandry Clare, Sarah Rees Brennan oraz Maureen Johnson. 

Opis wydawcy:
"Najnowsza książka Cassandry Clare ze świata Nocnych Łowców.
Zbiór opowiadań jak nigdy przedtem przybliża wielbicielom "Darów Anioła" i "Diabelskich Maszyn" postać czarownika Magnusa Bane'a, którego uwodzicielska osobowość, ekstrawagancki styl i cięty dowcip oczarowały fanów bestsellerowych cykli."
Mój opis:
Magnus Bane, znany też jako Wielki (lub Wysoki w zależności od tłumaczenia) Czarownik Brooklynu jest jednym z ciekawszych i bardziej kolorowych bohaterów serii Cassandry Clare, ale też jednym z bardziej tajemniczych. Dzięki temu zbiorowi czytelnik może dowiedzieć się trochę więcej o długim życiu Bane'a, które nie zawsze usłane było różami.

"Wszyscy mieli skończyć jak Alfie, płaczący na jego kanapie o świcie, żałujący wszystkiego. I dlatego Magnus trzymał się z dala od takich problemów. Nie zatrzymywać się. Nie przestawać tańczyć."


Cóż, tak jak już powiedziałam "Kroniki Bane'a" to dodatek do serii "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny", którego zadaniem jest przybliżenie postaci tego nieśmiertelnego, cudownego, dowcipnego, uwielbiającego przyjęcia, zawsze dobrze ubranego i oryginalnego biseksualnego czarownika, który posiada wielu fanów na całym świecie, a ja oczywiście do mich należę. 
Ponieważ okładka została wykonana przez Cliffa Nielsen'a to mówić o niej, że jest jedną z moich ukochanych i najpiękniejszych to prawie tak jakby mówić, że na Słońcu jest gorąco. Nielsen jest ilustratorem, który stworzył mnóstwo pięknych prac i okładek, że ja osobiście tego człowieka uwielbiam. 
Sama książka napisana jest w żartobliwy, lekki i bardzo przystępny sposób, a fabuła, w zależności od opowiadania jest bardziej lub mniej ciekawa, ale zawsze znajdzie się w niej jakiś interesujący wątek i najczęściej jest to wątek miłosny. W ogóle czytając ten zbiór zdałam sobie sprawę jak bardzo kochliwą (nie podoba się to słowo, ale nie potrafiłam dobrać lepszego) osobą jest Magnus i jak bardzo przeżywał wszystkie swoje zawody miłosne. Oczywistym było, że ze względu na swoją imprezową naturę musiał on przeżyć w swoim bardzo długim i ekscytującym życiu wiele romansów, ale też kilka naprawdę pięknych miłości. Magnus ma, według mnie, dużo lepszy gust do mężczyzn niż do kobiet, poza Ettą, którą bardzo polubiłam i żałuję, że ta relacja nie została trochę bardziej rozwinięta, ale w tym samym czasie działy się inne wciągające wydarzenia związane z pewnym piętnastoletnim wampirem. Poza tym każdy kto czytał "Dary Anioła" powinien rozumieć, że i tak moim największym ship'em  jest Malec (związek Magnusa z Nocnym Łowcą- Alexandrem Lightwoodem).

"-Będziemy rozmawiać o chłopcach?- rzucił Magnus.- Nie spodziewałem się tego i szczerze mówiąc, nie jestem przygotowany. Nie możesz przyjść innym razem, kiedy będę w piżamie? Zrobimy sobie domowe maseczki i zapleciemy nawzajem włosy, a potem, dopiero potem, wyznam ci, że twój brat jest fantastyczny."

Podczas czytania tych opowiadań albo miałam wielki uśmiech na twarzy, albo łzy w oczach. Wiele razy poczucie humoru Magnusa sprawiało, że zaczynałam się tak śmiać, że inni domownicy pytali się mnie czy wszystko ze mną w porządku (a moja odpowiedź brzmiała: "nie"), a za chwilę inny fragment nakłaniał do chwili przemyśleń na temat ulotności czasu lub innych elementów związanych z egzystencją. "Kroniki Bane'a" pozwalają też na poznanie trudnego dzieciństwa Magnusa oraz jego sfery emocjonalnej, która nie została wcześniej tak dobrze pokazana.
Akcja "Kronik ..." toczy się w czasach przed "Diabelskimi Maszynami", w ich trakcie oraz w trakcie "Darów Anioła" przez co zdarzają się spoilery tych dwóch serii, dlatego też polecam przeczytanie ich wcześniej. 
Podsumowując: ta recenzja nie wygląda tak, jakbym tego chciała, ale tak to już często u mnie niestety jest gdy chcę napisać o czymś co wywołuje u mnie ogromne pozytywne emocje, a tak właśnie jest z tą książką i samym Magnusem Bane'm. Oczywiście z całego serca polecam ją wszystkim fanom Wysokiego Czarownika Brooklynu, a tych który nie mieli jeszcze okazji zapoznania się z twórczością Cassandry Clare odsyłam najpierw do wspomnianych wyżej serii (niestety na chwilę obecną nie posiadam ich recenzji na blogu, ponieważ czytałam je jeszcze przed jego założeniem, ale mam zamiar w przyszłości do nich wrócić w celu zrecenzowania).  

"Chodzić do faerie po plotki o wampirach, do wilkołaków po plotki o faerie i nie plotkować o wilkołakach, bo mogą odgryźć twarz- takie było motto Magnusa."

Ocena:
9/10


Na koniec jeszcze kilka cytatów z książki, które bardzo chciałam wcisnąć w recenzję, ale nie miałam gdzie:
~"-To miłe z waszej strony, że za mną  podążyliście. Na pewno ucieszyłem się na wasz widok- wybąkał. [...]
-Kazałeś nam zostawić cię w spokoju na pustyni, ponieważ zamierzasz rozpocząć nowe życie jako kaktus."
~"Każdy powinien mieć jakieś hobby albo dwa. Tak się składa, że moimi są nielegalny handel, picie i hulanki. Słyszałem o gorszych."
~"-Nocny Łowca zabił mojego wujka.
-Ja nigdy nie zabiłem niczyjego wujka- oświadczył Alec.
-Skąd wiesz?- odparował Erik.- Kiedy zamierzasz kogoś zabić, pytasz go najpierw, czy ma siostrzeńca?"

poniedziałek, 26 grudnia 2016

"Kuroshitsuji II"- Yana Toboso (manga #4)

Dzisiaj mam dla was recenzję drugiego tomu mangi "Kuroshitsuji" autorstwa Yany Toboso. Oczywiście zapraszam was także do przeczytania mojej opinii na temat tomu pierwszego, którą znajdziecie <tutaj>

Opis wydawcy:
"Demon ze mnie, nie kamerdyner...
Kalendarz wyższych sfer zaczyna świecić pustkami, a sezon chyli się ku końcowi, gdy Londyn nagle ogarnia fala strachu. Nieznany osobnik wziął sobie na cel kobiety i zaczął barwić miasto czerwienią... ich krwi! Gdy pseudonim "Kuba Rozpruwacz" zaczyna gościć na językach wszystkich londyńczyków, królowa decyduje się wezwać młodego hrabiego Phantomhive do Londynu. Ciel przybywa ze swoim niezastąpionym kamerdynerem Sebastianem, gotowym w każdej chwili zaparzyć herbatę, wypolerować srebra oraz... wytropić seryjnego mordercę!" 
Mój opis:
Ciel razem z Sebastianem, z wezwania królowej, przyjeżdżają do Londynu, w którym od jakiegoś czasu dochodzi do morderstw kobiet trudniących się niezbyt chwalebną "profesją" z ubogich dzielnic. Zadaniem hrabiego oraz jego kamerdynera jest odnalezienie mordercy zwanego "Kubą Rozpruwaczem", który zawdzięcza swój pseudonim dość charakterystycznemu naznaczaniu ofiar. 
Kim okaże się poszukiwany morderca? Jakie niebezpieczeństwa czyhają na młodego dziedzica przy okazji śledztwa?

Kolejna prześliczna i genialnie wykonana obwoluta przedstawiająca Sebastiana oraz niesioną przez niego tacę ciast, ciastek, biszkoptów i babeczek w kolorach przede wszystkim różu i beżu, co nadaje ilustracji słodyczy i delikatności oraz sprawia, że robię się strasznie głodna i żałuję, że nie ma swojego Sebcia, który by mi upiekł takie cuda. Tło okładki, tak samo jak w przypadku poprzedniej części jest w większości białe z odrobiną czarnych dodatków, ozdobione kwiatowymi motywami oraz gotycką czcionką.
Ta piękna i klimatyczna obwoluta skrywa pod sobą oczywiście parodię tej samej okładki. Tym razem jest to "Kurodokuta. Mroczny lekarz". Przedstawia ona Sebastiana w lekarskim fartuchu, ze stetoskopem na szyi, kartą pacjenta pod pachą oraz okularami na nosie. Po drugiej stronie znajduje się nienajlepszej jakości ilustracja przedstawiająca całą służbę rodu Phantomhive jako personel medyczny oraz  samego Ciela jako pacjenta, a pod nim opis: "Tajemniczy lekarz Sebastian zawiera ze swoimi pacjentami kontrakty na niewyobrażalne sumy i leczy każdą chorobę! W tym poruszającym, spektakularnym filmie walczy zarówno z intrygą, jak i wirusami opanowującymi budynek szpitala. ...albo i nie."
Dalej po otwarciu mangi widzimy stronę ze śliskiego papieru, która tak samo jak w pierwszym tomie przedstawia wybranych bohaterów danego tomu w czerni, bieli i szarości z elementem kolorystycznym, a w tej części jest to granat. Na pierwszym planie widzimy Ciela, a za nim od (naszej) prawej grabarz- Undertaker; Sebastian; Lau, czyli "kierownik brytyjskiego oddziału spółki handlowej z Chin"; ciotka Ciela- Madam Red oraz Grell Sutcliff, czyli kamerdyner Madam Red.
Na odwrocie strony znajduje się ślicznie ozdobiony niebieskimi różami spis treści.
Bardzo podoba mi się w tej mandze podejście do szczegółów, a dokładniej to, że rysunki we właściwej części mangi są często znacznie uproszczone żeby nie przeszkadzały w czytaniu, a mimo tego są bardzo przyjemne i dopracowane (jak chociażby stroje postaci) natomiast okładka, strona tytułowa czy rysunki pomiędzy rozdziałami są tak niesamowicie precyzyjne, dokładne, szczegółowe i śliczne, że mogę na nie po prostu patrzeć i chłonąć wszystkie detale.
Wielokrotnie wspominałam już o mojej miłości do wiktoriańskiej Anglii (i przepraszam, że robię to znowu), ale tym razem mamy tu jeszcze wątek związany z jedną z najbardziej znanych i mrocznych historii tego okresu, czyli z "Kubą Rozpruwaczem", którym swojego czasu bardzo się interesowałam, więc nawet jeśli jest to przedstawione w sposób typowy dla mangi fantasy, to budzi we mnie ogromny sentyment, a już sam pomysł na postać Rozpruwacza jest po prostu cudowny.
W tej części mangi pojawiają się dwie moje ukochane postaci (nie licząc oczywiście Sebcia i Ciela), czyli Grell oraz Undertaker, i jedna, której nie mogę ścierpieć (bez względu na to, czy jest to manga czy anime), czyli pewien wkurzający blond wicehrabia Druitt, którego mam ochotę zamordować za każdym razem jak go zobaczę. 
Podsumowując: manga zakończyła się w taki sposób, że nie ma opcji, żeby nie sięgnąć po następne tomy mimo, że wiem co będzie się działo, a to powinno świadczyć samo za siebie. Każda osoba, która trochę bardziej siedzi w tematyce mangi i anime lub po prostu ciekawi ją trochę niekonwencjonalne podejście do XIX wiecznej Anglii i jej mrocznych tajemnic (z kosą śmierci- piłą mechaniczną w tle) powinna zapoznać się z tym ciekawym światem wykreowanym przez Toboso. 

Ocena:
10/10

sobota, 24 grudnia 2016

Liebster Blog Award #3

Witam was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam na odpowiedź na już trzecią nominację do LBA. Tym razem zostałam nominowana przez Basię z bloga Moje czytadełka, za co bardzo dziękuję. Zanim zacznę odpowiadać zapraszam jeszcze na pozostałe LBA: (#1) tu znajdują się też zasady wyzwania i (#2).

1. Ulubiona książkowa para
Od początku trudne pytania... Mam wiele par. które bardzo lubię i ciężko mi jest wybrać jedną. O kilku wspominałam już w poprzednich LBA, ale żeby się nie powtarzać to tym razem pojawi się inna: Monika i Laszlo z "Dziedziczek" Andrzeja Pilipiuka. Co prawda jest to para, której początek znajomości był średnio udany i nie ma go (związku) za bardzo w książce bo Laszlo wyjeżdża, ale ich uwielbiam.

2. Ulubiony bohater książkowy 
Za dużo postaci, żeby wygrać tylko jedną, ale już niech będzie. Odpowiedź: Magnus Bane z książek Cassandry Clare. Ci, którzy czytali książkę powinni wiedzieć, że Magnusa po prostu nie da się nie kochać: jego ekstrawagancja, poczucie humoru, kocie oczy...

3. Ulubiony serial
Te same seriale, które wymieniam zawsze: "American Horror Story" i "Orange is the new black". Przepraszam, że są dwa, a nie jeden, ale nie umiem między nimi wybrać.

4. Czy jest taka książką, która jest szczególnie bliska twemu sercu?
Książkami szczególnie bliskimi mojemu sercu są te, które od kogoś dostałam albo na których ma podpisy autorów. Pod względem treści chyba nie mam jeszcze takiej książki.

5. Gdzie najchętniej czytasz książki?
U siebie w domu, w łóżku, gdy jest cicho i spokojnie. Mogę też czytać w innych miejscach, ale tylko, kiedy jest cicho.

6. Ekranizację jakiej książki chciałabyś zobaczyć na ekranie?
Chciałabym zobaczyć ekranizację serii "Nevermore", a zwłaszcza drugiej części-"Cieni". Jestem ciekawa czy reżyser i scenarzyści zrobiliby ten film przynajmniej w pewnym stopniu tak, jak ja to sobie wyobrażałam.

7. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
Wspominałam już o tej jakże interesującej historii w poprzednim LBA, więc jeszcze raz bardzo serdecznie was tam odsyłam :)

8. Od jak dawna czytasz książki?
Zaczęłam czytać książki między 4 i 5 klasą szkoły podstawowej, czyli jakieś 5-6 lat temu.

9. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Bardzo różnej. Słucham tego, co wpadnie mi w ucho, chociaż najczęściej jest to muzyka alternatywna, grunge, rock i metal, a ponieważ tańczę- muzyka liryczna.

10. Jaką książkę obecnie czytasz?
"Kroniki Bane'a"- recenzja już niebawem :)

11. Jaki gatunek książek najczęściej czytasz?
Fantasy, horror i kryminał.

Pytania ode mnie:
1. Jaki jest twój ulubiony cytat z książki?
2. Ekranizacja książki w formie filmu czy serialu?
3. Czy kupiłeś ostatnio książkę z wyjątkowo ładną okładką? Pochwalisz się?
4. Częściej kupujesz książki ze względu na okładkę czy na opis?
5. Jaka jest twoja ulubiona książka na długie zimowe wieczory?
6. Po przeczytaniu jakiej książki miałeś ostatnio książkowego kaca?
7. Czy piszesz/pisałeś własne teksty (np. opowiadania)?
8. Jaka jest twoja ulubiona lektura szkolna?
9. Czytasz poezję? Jeśli tak, to czyją najczęściej?
10. Jaka jest twoja ulubiona powieść jednotomowa?
11. Książka, która przenosi cię do czasów dzieciństwa?

Nominacje:
Ola z Book with hot tea
Kasia z Books & Candles
Marta z Krocząc schodami książkowej melancholii
Daniel z BelikovBookBlog
Patrycja z Book Prisoner
Daria z Lady DeVi, czyli recenzje książkoholiczki
Gosia z Czytelniczkaa97
Kaja z KSIĄŻKOWE ZAMIESZCZANIE
Julia z Jools and her books
Klaudia z Recenzje Klaudii
Będzie mi bardzo miło jeśli odpowiecie na nominację i podacie do nich linki w komentarzu. Z chęcią wpadnę zobaczyć ;)

PS. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałam z całego serduszka życzyć wam wszystkim: zdrowia, szczęścia, radości i miłości (czyli tego, czego życzy się zawsze) oraz wspaniałego czasu spędzonego w gonie najbliższych. Ponad to życzę wam mnóstwa książkowych premier, kasy do kupowania książek oraz czasu do czytania; niekończącego się miejsca na półkach. 
Po prostu Wszystkiego Najlepszego!!!!

niedziela, 23 października 2016

"Fałszywy książę"- Jennifer A. Nielsen

"Nie boję się już diabłów, bo najgorszy z nich mieszka w moim domu!"

Pierwsza część "Trylogii Władzy", czyli "Fałszywy książę" spod pióra Jennifer A. Nielsen. 

Opis wydawcy:
"Czterej chłopcy. Jeden zdradziecki plan. Całe królestwo do zdobycia.
W pewnej dalekiej krainie zanosi się na wojnę domową. Aby zjednoczyć podzielone królestwo, arystokrata Conner postanawia osadzić na tronie mistyfikatora, udającego zaginionego przed laty księcia. Zmusza do zabiegania o tę rolę czterech chłopców.
Jeden z nich, czternastoletni Sage, nie ufa Connerowi, ale wie, że zostanie fałszywym księciem to jego jedyna szansa na przeżycie. Konkurenci również się nie poddają. Kolejne dni odsłaniają nowe oszustwa i tajemnice, aż w końcu na jaw wychodzi prawda...
Kto wykaże się męstwem i wygra, a komu pisana jest porażka?"
Mój opis:
Jak uratować królestwo przed wojną domową i jednocześnie zostać nieoficjalnym przywódcą? Sprowadzić na zamek zaginionego kilka lat wcześniej księcia, którym będzie można bez problemu manipulować.
Na taki właśnie pomysł wpadł Conner- jeden z regentów na dworze króla Eckbert'a, gdy pojawiły się różne, nieprzyjemne informacje na temat rodziny królewskiej. Kandydat na nowego księcia musi mieć konkretne cechy wyglądu i charakteru, oraz być biedną, mieszkającą w przytułku sierotą, bo nie ma kim lepiej kierować. Odpowiednich kandydatów jest czterech, ale który z nich rzeczywiście nadaje się do roli księcia Jarona?

"Nie tak łatwo się określić jako konkretnego człowieka, kiedy pracowało się bardzo ciężko, żeby zostać kimś zupełnie innym."

Jak powstał Sage- główny bohater powieści:
Cały pomysł na książkę pojawił się w głowie autorki dzięki muzyce Eddiego Veddera oraz jednej z jego piosenek "Guaranteed", a sam Sage narodził się z wersu: "I knew all the rules but the rules did not know me" ("Znałem wszystkie reguły, ale reguły nie znały mnie"). Dwie jego cechy zostały zapożyczone od uczniów, którzy należeli do klubu dyskusyjnego prowadzonego przez Nielsen. Jeden z nich potrafił zabrać człowiekowi zegarek tak szybko i sprytnie , że właściciel nawet się nie zorientował; drugi potrafił szybko przetaczać monetę między palcami. 

"Fałszywy książę" to ciekawa i wciągająca historia pełna intryg, kłamstw, niedomówień i tajemnic. Czyta się ją bardzo szybko dzięki wartkiej akcji i przejrzystemu językowi. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z punktu widzenia Sage'a, ale nie zdradza nam od początku wszystkich informacji i nie mówi nam o wszystkich swoich działaniach dzięki czemu czytelnik bardzo powoli poznaje kolejne urywki informacji aż do momentu, gdy Sage postanawia wyjawić w końcu wszystkie lub przynajmniej większość informacji. 
Powieść wydaje się dosyć przewidywalna, ale z powodu licznych zwrotów akcji wcale nie musi być tak, jak czytelnik założył sobie na początku lub odwrotnie: czytelnik postawił sobie pewną tezę, po czym na skutek wielu nowych informacji zmienił ją, żeby za chwilę okazało się, że to, co myślał na początku okazało się być prawdą. 
W książce pojawia się wielu bohaterów, a z pośród nich są tacy, których uwielbiam, których nienawidzę i do których mam mocno mieszane uczucia. Do moich ulubionych należą oczywiście Sage, który jest uparty, kłamie, lubi pakować się w kłopoty i wchodzić w konflikty. Ma charakter, który bardzo wyróżnia go na tle innych bohaterów i na pewno nie należy do tych postaci, które dają sobie w kaszę dmuchać. Mówi otwarcie o tym, co myśli przez co często naraża się Connerowi, który nie oszczędza w środkach aby go złamać. 
Kolejnymi postaciami, które bardzo polubiłam są Mott- jeden z dwójki najważniejszych służących Connera, Imogena- pomoc kuchenna, która pracuje dla Connera, aby odrobić długi swojej rodziny oraz Errol- służący, który został przydzielony jako pomoc dla Saga. 
Bohaterowie, których uważam za negatywnych to Conner i drugi z jego najważniejszych służących (tacy trochę dobry i zły policjant), czyli Cregan, a osoby, co do których mam mieszane uczucia to pozostali uczestnicy rywalizacji o koronę Carthyi, czyli Tobias i Roden. Co do tej dwójki uważam podobnie jak Sage w pewnym momencie powieści, że gdyby spotkali się w innym momencie mogli by zostać dobrymi przyjaciółmi, ale właśnie nie pozwoliły na to okoliczności. Każdy myślał tylko o tym, jak przypodobać się Connerowi i pozostałym regentom, i przeżyć. 
Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o czymś, co powinnam powiedzieć na samym początku, czyli o okładce i samym wydaniu książki. Sama okładka bardzo mi się podoba i przynosi mi na myśl taki stary, pożółkły i lekko przypalony papier. Wewnętrzna część okładki posiada to, co uwielbiam czyli kolor ( w tym wypadku ciemny brąz bazujący trochę na kolorze starego złota. Ponadto wewnątrz książki znajduje się mapa Carthyi i sąsiednich krajów, która pozwala na lepsze zorientowanie się w sytuacji politycznej królestwa. 
Podsumowując: zdecydowanie zachęcam do zagłębienia się w ten ciekawy i tajemniczy świat Carthyi oraz historię fałszywego księcia. Powieść dostarczy Ci niepowtarzalnych emocji, których na pewno nie będziesz żałować.

"Jeśli nie jesteś dość silny, żeby znieść te wszystkie rany, to może powinieneś zacząć ich unikać".

Ocena:
9/10

sobota, 15 października 2016

"Czy wiesz, że cię kocham?"- Blue Jeans

"[...] nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na rozwój wypadków, To najtrudniejsze. Kiedy nic nie możesz zrobić i wszystko zależy od cudzych decyzji."

Kolejna część "Piosenek dla Pauli" autorstwa Blue Jeans'a <klik>, czyli "Czy wiesz, że cię kocham?". Kolejna książka z pośród tych, które czytałam już dość dawno temu, a teraz wracam do nich w celu zrecenzowania. 
Ostrzeżenie: w tej recenzji mogą znajdować się spoilery poprzedniej części. Czytasz na własną odpowiedzialność ;)

Opis wydawcy:
"Pierwszy wakacyjny weekend. Skończył się rok szkolny, suguski już cieszą się latem. Ostatnie trzy miesiące nie były dla Pauli łatwe. Zarówno Alex, jak i Angel zniknęli z jej życia. Ale czy dziewczyna potrafi o nich zapomnieć? 
Wyjazd do Francji wprowadza w życie Pauli jeszcze więcej zamieszania, jej serce kipi od sprzecznych pragnień. Pewnej nocy w Paryżu w życiu dziewczyny wydarzy się coś niezwykłego, a jej uczucia zostaną wystawione na ciężką próbę...
A w tym samym czasie...
Mario spotyka się z Dianą, Miriam ma nowego chłopaka, a Cris prawdopodobnie zadurzyła się w nieodpowiedniej osobie. Pewien przystojniak z ferrari jasno określił swój cel i dąży do niego z determinacją...
Miłość, przyjaźń, muzyka oraz gorące wakacyjne klimaty- nowe, szalone przygody bohaterek bestsellerowych "Piosenek dla Pauli".
Mój opis:
Życie Pauli przez kilka ostatnich miesięcy bardzo się zmieniło: jest singielką chociaż jeszcze tak niedawno znajdowała się w samym centrum miłosnego czworokąta, zaczęła palić, zmieniła kolor włosów, jest dużo spokojniejsza i zamknięta w sobie. 
Urodzinowy wyjazd do Paryża, który miał pomóc jej odpocząć od problemów dodał tylko nowego zamieszania i niepewności, a to wszystko za sprawą Myszki Miki. 
Zaczynają się wakacje, ale czy bohaterowie w nagłym natłoku wrażeń będą mieć czas na odpoczynek?

"To bardzo proste. A zarazem bolesne. Ponieważ cię kocham, Angel. Znalazłam mężczyznę moich marzeń. Teraz muszę tylko zdobyć się na cierpliwość i poczekać, aż on znajdzie mnie."

Gdy czytałam "Czy wiesz, że cię kocham?" po raz pierwszy byłam nią oczarowana, a teraz po dość długim czasie widzę bardzo dużo minusów tej książki, chociaż jej fabuła podoba mi się bardziej niż "Piosenek dla Pauli". Nie jest ona już tak bardzo cukierkowa, a problemy bohaterów są nieco bardziej skomplikowane niż "którego chłopaka powinnam wybrać?". W dalszym ciągu mamy ty bardzo dużo intryg, ale w tej części są one ciekawiej zaplanowane. 
W dalszym ciągu towarzyszy nam wszechwiedzący i wszechobecny narrator, który jednak nie denerwował mnie tak bardzo jak w poprzedniej części, oraz przeskoki w czasie i przestrzemi, do których ciągle nie jestem przekonana. Wolę jak akcja w książce toczy się bardziej chronologicznie niż na zasadzie retrospekcji w co drugim rozdziale. 
W tej książce pojawia się motyw pięknej, bardzo dojrzałej miłości, która może spotkać człowieka bez względu na to w jakim jest wieku. O wspieraniu się nawzajem nawet w bardzo ciężkich chwilach, kiedy upadamy i nie jesteśmy w stanie się sami podnieść, ale mamy przy sobie tą drugą osobę, która włoży wszystkie swoje siły aby nas dźwignąć i podtrzymać, abyśmy nie spadli ponownie. O kłótniach, które mogą ciągnąć się godzinami, ale w końcu kiedyś się kończą, bo zdajemy sobie sprawę, jak bardzo kochamy tę osobę. Właśnie taka miłość pojawia się pomiędzy pewną parą bohaterów drugoplanowych. 
W tej części pojawia się kilkoro nowych bohaterów takich jak na przykład nowy chłopak Miriam- Armando; Alan- francuz, którego Paula poznała podczas swojej urodzinowej wycieczki i jego hiszpańska kuzynka Davinia oraz Sandra- nowa dziewczyna Angela i jednocześnie jego przełożona. 
Spora ilość wątków z poprzedniej części jest całkiem ciekawie kontynuowana, a zwłaszcza te dotyczące pisarza Alexa, jego przyrodniej siostry Irene oraz piosenkarki Katii. Dzieje się naprawdę dużo, ale nie na tyle żeby czytelnik zaczął gubić się w fabule.  
Podsumowując: "Czy wiesz, że cię kocham?" czyta się równie lekko jak poprzednią część, ale ta zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, a pod koniec powieści miałam łzy w oczach. Niestety były też momenty kiedy miałam ochotę odłożyć tę książkę, ale w gruncie rzeczy cieszę się że nie mam w zwyczaju tego robić. Oczywiście książka zakończyła się w taki sposób, aby zachęcić do przeczytania następnej części i pewnie to zrobię, ale nie z powodu tych kilku ostatnich zdań tylko dlatego, że chcę zobaczyć jak potoczą się dalsze losy mojej jedynej ukochanej pary w tej serii.

"Oczy nie są piękne ze względu na kolor, jaki mają, tylko w zależności od tego, co pokazują."

Ocena:
7/10

piątek, 14 października 2016

"Kuroshitsuji I"- Yana Toboso (manga #3)

Anime oglądałam już dość dawno temu, ale mangę przeczytałam dopiero teraz dzięki Gosi (po raz kolejny z całego serduszka Ci dziękuję), która użyczyła mi na trochę swojego Sebastiana. "Kuroshitsuji" autorstwa Yany Toboso, czyli manga (a raczej anime), która miała ogromny wpływ na to, jak bardzo nienormalna jestem obecnie. Oczywiście tylko w pozytywnym sensie.

Opis wydawcy:
"Zwiesz siebie kamerdynerem, a nie potrafisz nawet czegoś takiego?
Sebastian to kamerdyner w domu arystokratycznej rodziny Phantomhive. Jest utalentowany, wykształcony, dystyngowany, zna się na gotowaniu i sztukach walki. Słowem, jest doskonały w każdym calu. Jednak odziany w czarny frak kamerdyner zaczyna drżeń ze wzburzenia, gdy jego dwunastoletni pan wydaje rozkazy...
Serwujemy Ci mangę, która doskonale smakuje podana z herbatą..."
Mój opis:
Głową rodziny Phantomhive jest dwunastoletni Ciel, a u jego boku zawsze stoi tajemniczy, odziany w czerń kamerdyner Sebastian, który spełnia wszystkie jego rozkazy i sprawuje pieczę nad całą posiadłością. Nie ma lepszych słów na opisanie go niż tylko: piekielnie zdolny kamerdyner. 

Zacznijmy od początku, czyli od tego co widać na pierwszy rzut oka: okładka, a właściwie obwoluta. Sebastian narysowany prześliczną kreską (tak samo jak cała manga); minimalistyczne, czarno-białe tło; tytuł oraz imię i nazwisko autorki napisane gotycką czcionką i niesamowity klimat. Wizualne pierwsze wrażenie tylko i wyłącznie na plus.
Wydawnictwo Waneko poza wierną oryginałowi obwolutą daje nam także tą samą okładkę przedstawiającą Sebastiana w tej samej pozie, ale z kilkoma zmienionymi elementami np. całkowita zmiana ubioru i dodatków oraz zamiast dzbanka z herbatą i filiżanki na spodeczku trzyma on butelkę i kieliszek. Okładka opatrzona jest tytułem "Kurohosuto. Mroczny host". Jest to parodia okładki, które autorka tej mangi ma w zwyczaju tworzyć. Treść mangi jest oczywiście adekwatna do obwoluty, nie okładki.
Zaraz po otworzeniu komiksu widzimy pierwszą i jedyną "kolorową" stronę komiksu, czyli ilustrację przedstawiającą w czerni, szarości, bieli oraz pięknym szkarłacie mieszkańców rezydencji Phantomhive. Na pierwszym planie Ciel, a za nim cała jego służba.
Akcja mangi toczy się w Anglii w epoce wiktoriańskiej i osoby, które śledzą mojego bloga już dłuższy czas wiedzą, że jak tylko w jakiejś książce pojawia się chociażby wzmianka o wiktoriańskiej Anglii to bez względu jak bardzo średnia by nie była i tak ma dodatkowy punkt. Moja fascynacja tą epoką rozpoczęła się właśnie od tej mangi.
Po tym jak po raz pierwszy spotkałam się z "Kuroshitsuji" zaczęłam czytać bardzo dużo książek na temat Wielkiej Brytanii w latach 1837-1901, ówczesnej kulturze oraz samej królowej Victorii i mimo że sama manga została bardzo, bardzo unowocześniona to mam do niej ogromny sentyment.
Głównymi bohaterami mangi są oczywiście Sebastian i Ciel. Do postaci drugoplanowych należy przede wszystkim reszta służby czyli pokojówka Mey-Lin, kucharz Bard, ogrodnik Finnian oraz majordomus Tanaka. Każda z postaci ma jakąś konkretną, mocno zarysowaną cechę.
Poza bohaterami, których wymieniłam przed chwilą, a którzy występują we wszystkich lub prawie wszystkich tomach pojawiają się także postacie charakterystyczne dla konkretnych wydarzeń. W tym wypadku są to Lord Claus- bliski współpracownik rodziny Phantomhive oraz włoska mafia.
Do czego lokajowi potrzebne są srebrne sztućce? A może raczej pytanie powinno brzmieć: Do czego piekielnie dobremu lokajowi potrzebne są srebrne sztućce? Odpowiedź znajduje się w tej mandze właśnie w kontekście włoskiej mafii. Sebastiana po prostu nie da się nie kochać.
Manga podzielona jest na cztery rozdziały, a wspominam o tym dlatego, że wyjątkowo podobają mi się ich tytuły: pozy dnia i nocy oraz zdania na temat Sebastiana np. Rozdział 4 "At midnight: Ten kamerdyner to zło wcielone!". 
Podsumowując: nie mam pojęcia co tu podsumowywać, bo jak już pisałam mam niesamowity sentyment do tej mangi i Sebastian jest moim życiem. Tylko z jednego powodu nie mogę dać 10/10 mimo, że moje serduszko cierpi, ale unowocześnienia niepasujące do epoki... Z bólem serca, ale muszę to zrobić:

Ocena:
9/10

niedziela, 9 października 2016

Liebster Blog Award #2

Moi drodzy, po raz drugi w tym roku zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Tym razem nominacja pochodzi od Weroniki z bloga Łowczyni Książek. Bardzo Ci dziękuję i przepraszam że odpowiedź pojawia się dopiero teraz.
Jeśli ktoś z was nie czytał jeszcze mojej odpowiedzi na LBA od Laury ze Śnię z książkami to bardzo serdecznie zapraszam do kliknięcia tu: <KLIK> W tym poście tłumaczę także zasady.

1. Po jakiego rodzaju książki sięgasz najczęściej, a jakiego najrzadziej?
Najczęściej sięgam po lektury z gatunku fantasy, horrory i kryminały. Jeśli chodzi o książki, które czytam najrzadziej to będzie to tematyka religijna lub historyczna, ale do nich też zaczynam się powoli przekonywać.

2. Z jakim bohaterem książkowym najchętniej byś się zaprzyjaźniła? Dlaczego akurat z tą postacią?
Wydaje mi się że moim przyjacielem zostałby Damien z cyklu "Dom Nocy" ponieważ mamy podobne poczucie humoru i światopogląd, i moglibyśmy prowadzić dosyć ciekawe konwersacje. Pomijając już fakt, że przyjaciel-gej jest marzeniem większości dziewczyn.

3. Para, którą shipujesz ponad życie?
Damien i Jack z "Domu Nocy" oraz Varen i Isobel z "Nevermore". A poza literaturą mam jeszcze jedną parę, którą uwielbiam i są to Alex i Piper z "Orange is the new black".

4. Jaki tytuł nosiła pierwsza czytana przez Ciebie książka?
Pierwszymi przeczytanymi przeze mnie książkami (poza lekturami szkolnymi) była cała saga "Zmierzch". Nie uważam tych książek za wartościową lekturę, ale mimo wszystko mam do nich spory sentyment. W końcu to od nich zaczęła się moja wielka czytelnicza przygoda.

5. Co zachęciło Cię do pisania na blogu?
Do pisania bloga zachęciła mnie pewna dość przykra historia z mojego życia, na którą z perspektywy czasu patrzę jako na jedną z lepszych rzeczy, które mnie spotkały. Chodzi dokładnie o to, że dość poważnie pokłóciłam się z moją przyjaciółką, z którą dzieliłam się moimi wszystkimi książkowymi przemyśleniami ponieważ była jedyną osobą, którą znałam w tym czasie, a która czytała jeszcze więcej niż ja i ponieważ chciałam komuś opowiadać o tym, co przeczytałam, założyłam bloga i zaczęłam dzielić się tym z wami.

6. Jaki jest Twój ulubiony autor?
Za trudne pytanie. Jest bardzo wielu autorów, których książki uwielbiam i nie potrafię ich tu teraz wymienić. Na pewno w mojej ścisłej czołówce znajdują się Stephen King oraz Andrzej Pilipiuk, ale jest też wielu innych pisarzy, który zasługują na to, żeby się tu znaleźć.

7. Czy podjadasz podczas czytania?
Nie nigdy. Zdarza mi się czasem pić herbatę, ale nie jeść.

8. Ile książek przeczytałaś już w tym roku?
Zdecydowanie za mało. Jest to spowodowane tym, że ostatnimi czasy mam bardzo dużo rzeczy na głowie (co widać też po częstotliwości pojawiania się postów na blogu).  Dokładna odpowiedź brzmi: 16.

9. Czy jest książka, na której płakałaś?
Istnieje, a nawet jest ich całkiem sporo. Na pewno płakałam podczas czytania "Nevermore", "Gwiazd naszych wina", "Trzy metry nad niebem", "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać", "Gwiazda anioła" i kilku innych.

10. Gdybyś miała napisać książkę, jaki byłby to gatunek?
Z całą pewnością fantasy. W końcu sama jestem wróżką ;)

11. W wyborze swoich lektur kierujesz się okładkami?
Zdarza się, ale staram się tego nie robić. Najbardziej lubię kiedy piękna treść łączy się z równie piękną okładką.

Pytania ode mnie:
1. Czy masz swoją czytelniczą bratnią duszę, czyli osobę, z którą rozmawiasz o książkach? Kto nią jest?
2. Książka, którą ostatnio przeczytałeś i ulubiony bohater z niej?
3. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zarwać noc przez czytanie?
4. Gdzie najczęściej kupujesz książki?
5. Wolisz jeśli książka ekranizowana jest w formie filmu czy serialu?
6. Używasz zakładek czy w jakiś inny sposób zaznaczasz sobie gdzie zakończyłeś czytanie?
7. Czy masz jakąś postać literacką, z którą się utożsamiasz?
8. Masz jakąś pasję poza czytaniem?
9. Wolisz grube książki czy cienkie?
10. Jaką książkę poleciłbyś osobie, która dopiero zaczyna przygodę z czytaniem?
11. Marvel czy DC? A może żaden z nich?

Nominuję:
1. With coffee and books
2. Z książką w ręku
3. Świat ukryty w słowach
4. Książkowy świat wyobraźni
5. Zaksiążkowany świat Raven
6. Złodziejka zapisanych stron
7. Kraina mola książkowego
8. Pomiędzy Wersami
9. Niby Nikt
10. W Świecie Książek
11. Książkowe Tajemnice
Gdy odpowiecie już na pytania- dajcie znać, z chęcią przeczytam.
Bardzo dziękuję za przeczytanie i do następnego. Oby jak najszybciej :*

środa, 27 lipca 2016

"Kuszenie"- Anne Rice

"[...] najważniejsze na tym świecie jest dla nas, abyśmy nie wiedzieli, co przyniesie nam przyszłość. Gdybyśmy ją znali, teraźniejszość mogłaby nie istnieć."

Lektura na czasie, gdyż oficjalnie rozpoczęły się już Światowe Dni Młodzieży. "Kuszenie" autorstwa Anne Rice, czyli druga część z cyklu "Czas Aniołów" (link do recenzji pierwszej części- "Pokuty"). Zapraszam do czytania.

Opis wydawcy:
"Kontynuacja "Pokuty"- hipnotyzującej powieści o aniele i płatnym mordercy.
Toby O'Dare wyrusza z kolejną misją zleconą przez anioła. Tym razem przenosi się do fascynującego świata Rzymu epoki renesansu. Musi także zmierzyć się z trawiącymi go wątpliwościami i palącym pożądaniem. "Kuszenie" to przejmująca opowieść o trudnych wyborach, zgubnej namiętności i walce z demonami."
Mój opis:
Toby, po znalezieniu pewnej zaskakującej informacji, postanawia odnowić kontakt ze swoją ukochaną z młodzieńczych lat, Lioną oraz poznać swojego dziesięcioletniego syna. Jednak przez cały czas trwania ich spotkania jego głowę zaprzątają myśli dotyczące tego, czy jego przeszłość płatnego mordercy może wywrzeć wpływ na życiu najdroższych mu osób.
Bohater dostaje także kolejne zadanie od serafina Malachiasza, które znacznie różni się od poprzedniego. Tym razem Toby przenosi się do Rzymu w czasach renesansu żeby pomóc żydowskiemu medykowi Vitalemu oskarżanemu o kontakty z duchami i trucicielstwo. Będzie musiał znaleźć odpowiedzi na wiele pytań: Kto w rzeczywistości podtruwa Niccoló?; Jaki jest powód pojawienia się ducha w domu oddanym pod opiekę Vitalego?; Jaką tajemnicę skrywa signore Antonio? Zadanie nie jest łatwe zwłaszcza, że bohater poddawany jest próbą przebiegłego demona..

"Kuszenie" jest, według mnie, książką na podobnym poziomie co "Pokuta" i nie potrafię stwierdzić, którą z tych książek czytało mi się lepiej chociaż tę na pewno przeczytałam szybciej, ze względy na to, że jest trochę krótsza i miałam więcej czasu na czytanie.
Okładka, czyli pierwsze wrażenie o książce, jest niesamowita: błyszcząca czerń z przykuwającym wzrok czerwonym skrzydłem oraz białe i czerwone elementy... cudo! A to dopiero pierwsza strona, gdyż po odwróceniu i odgięciu skrzydełka ukazuje się nam równie piękny widok: zwykła nudna biel została zastąpiona czerwienią w naprawdę pięknym odcieniu. Plus za efekt wizualny.
Podobnie jak pierwszy tom, tak i ten podzielony został na dwie części. Pierwsza dotyczy życia prywatnego życia Toby'ego, poznajemy w nim Lionę oraz Toby'ego (syna Toby'ego); dowiadujemy się jak potoczyło się ich życie i jak wspólnie spędzają czas. Liona nie pyta Toby'ego o powód jego zniknięcia, bo domyśla się czym było ono spowodowane ani o to, czym się zajmował przez ostatnie dziesięć lat, liczy się dla niej tylko to, że po tak długiej rozłące w końcu znów ma przy sobie mężczyznę, którego kocha oraz ojca swojego syna. W drugiej części przenosimy się już do renesansowego Rzymu gdzie nasz bohater musi wykonać zadanie przydzielone mu przez Malachiasza.
Swoją drogą nie mam pojęcia jak to możliwe, że pani Anne Rice czyta mi w myślach i umieszcza akcje powieści w moich ulubionych miejscach i czasach, ale tak jest: wcześniej XIII-wieczna Anglia, teraz renesansowe Włochy...  No to może jeszcze Grecja, za początków chrześcijaństwa.
Powieść zachowuje swój niesamowity klimat, ale w dalszym ciągu brakuje mi trochę bardziej stylizowanych na odpowiednią epokę dialogów.
Podobnie jak "Pokuta", "Kuszenie" nie jest lekką lekturą przede wszystkim gdy rozpoczyna się wykonywanie zadania i każdy element jest niezbędny do rozszyfrowania zagadek.
Podsumowując: książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Polecam jej przeczytanie każdemu, komu podobała się pierwsza część i kto chciałby zagłębić się trochę w klimatycznym mieście Michała Anioła i Rafaela Santi.
PS. Zakończenie powieści naprawdę zaskakuje.

Ocena:
8/10

poniedziałek, 25 lipca 2016

Liebster Blog Award

Witam kochani!
Zostałam nominowana do LBA przez Laurę z bloga Śnię z książkami, ale zanim odpowiem na pytania szybkie wyjaśnienie dla osób niewtajemniczonych (chociaż wydaje mi się że większość osób rozumie zasady):
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cie nominował.

No a teraz, bez dalszego przedłużania, biorę się do odpowiadania:

1. Oglądasz jakieś seriale? Jakie?
Zdarza mi się oglądać seriale, ale zazwyczaj wygląda to tak, że na początku się wkręcam i mogę obejrzeć cały sezon w ciągu jednego dnia, a później z jakiegoś powodu przerywam i nie chce mi się do niego wracać. Jeśli chodzi o moje ulubione tytuły to należą do nich: "Orange is the new black" i "American Horror Story".

2. Gdybyś mogła porozmawiać z jakimś pisarzem, kto to by był?
W tym pytaniu postanowiłam nie stawiać sobie absolutnie żadnych granic i wybrać pisarza, z którym na pewno nie będę miała okazji porozmawiać, bo nie żyje od ponad 150 lat i jest to Edgar Allan Poe. Fascynuje mnie ten człowiek oraz jego literatura i miałabym do niego bardzo wiele pytań.

3. Co według Ciebie powinna zawierać dobra recenzja?
Według mnie dobra recenzja powinna być przede wszystkim szczera i zgodna z sumieniem recenzenta. Jeśli nie przypadła ci do gustu jakaś książka, to nie pisz o niej w samych superlatywach tylko dla tego, że np. dostałeś ją w ramach współpracy.

4. Kolekcjonujesz coś?
Chyba tylko książki.

5. Jakie miejsca chciałabyś najbardziej odwiedzić?
Na pewno Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone (najbardziej Nowy Jork, Floryda, Waszyngton), Hiszpania, Włochy, Japonia i wiele, wiele innych.

6. Od jak dawna blogujesz?
Od 10 maja 2014r.

7. Skąd pomysł na nazwę bloga?
Szczerze mówiąc nie pamiętam. Długo myślałam nad odpowiednią nazwą i jakoś tak "Otwarte Wrota" wpadły ni do głowy. Chodzi o to, że czytając książki otwieramy sobie drzwi do nowych, niesamowitych krain.

8. Trochę reklamy... jakie są twoje ulubione blogi?
Wiele jest bardzo ciekawych blogów, na które często wchodzę, ale chyba do takich najczęściej odwiedzanych należą: Subiektywnie o książkachMozaika literacka i W krainie słów.

9. Oglądasz polskich lub zagranicznych booktuberów?
Oglądam zarówno polskich, jak i zagranicznych, ale nie będę już wymieniać, bo za dużo ich wszystkich :)

10. Jesteś humanistą czy raczej ciągnie Cię do przedmiotów ścisłych?
Jestem zdecydowanie humanistką.

11. Spotykasz się często z tak zwanymi "hejterami"?  Jak sobie z nimi radzisz?
Jeśli chodzi o moją internetową działalność, to miałam tylko jeden przypadek "hejtu" zaraz po tym jak zaczęłam pisać bloga. Komentarz został skasowany i nigdy więcej nie miałam podobnej sytuacji. Natomiast w życiu prywatnym zdarza mi się spotykać z takimi ludźmi, ale zazwyczaj po prostu ich ignoruje. W końcu nie robię nikomu krzywdy, a jak się komuś coś we mnie nie podoba to już jego sprawa i dopóki tylko gada, niech sobie gada.


Pytania ode mnie:
1. Wolisz kupować książki, czy pożyczać je od znajomych lub z bibliotek?
2. Popularna seria książek/książka, której nie przeczytałaś?
3. Książek z jakiego gatunku jest najwięcej w twojej domowej biblioteczce?
4. Z jakim bohaterem literackim chciałabyś porozmawiać i dlaczego?
5. Czy jesteś jedynym molem książkowym w twojej rodzinie? Jeśli nie to z kim dzielisz tę pasję?
6. Kawa, herbata czy coś chłodnego?
7. Czy potrafisz czytać gdy ludzie w twoim otoczeniu rozmawiają, czy wolisz kiedy jest cicho?
8. Wracasz do już raz przeczytanych książek?
9. Wydawnictwo, którego najbardziej nie lubisz? 
10. Jaki jest twój ulubiony klasyk?
11. Zdarza ci się czytać książki w innym języku?

Nominuję:
1. Pyśkę z Książki moją pasją
3. Sarę z KultuSarnie 
4. Malwinę z Dbam o wyobraźnię
5. Aleksandrę z Imperium Książkmaniaczki
6. Karolinę z Niekulturalna
7. Karolinę z W krainie słów...
8. Justynę z Loony czyta
9. Sylwię z My supernatural books
10. Dominikę z Zaczytana w Fantastyce
11. Monikę z Monica's Reviews
Mam nadzieję, że odpowiecie na nominację i podlinkujecie mi post (bardzo chętnie poczytam).