piątek, 30 grudnia 2016

"Kroniki Bane'a"- Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson

"Catarina i Ragnor byli czarownikami- dla nich również, tak jak dla Magnusa, czas był niczym deszcz: mienił się, zmieniał świat, ale nigdy im go nie brakowało. 
Dopóki nie pokochali śmiertelnika. Wtedy bowiem czas stawał się złotem w rękach żebraka, który starannie odlicza każdy rozjarzony, nieskończenie cenny i przenikający przez palce rok."

Kilka bardzo ciekawych historii z życia czarownika Magnusa Bane'a- jednego z bohaterów serii o Nocnych Łowcach, czyli zbiór opowiadań zatytułowany "Kroniki Bane'a", który powstał dzięki wspólnej pracy Cassandry Clare, Sarah Rees Brennan oraz Maureen Johnson. 

Opis wydawcy:
"Najnowsza książka Cassandry Clare ze świata Nocnych Łowców.
Zbiór opowiadań jak nigdy przedtem przybliża wielbicielom "Darów Anioła" i "Diabelskich Maszyn" postać czarownika Magnusa Bane'a, którego uwodzicielska osobowość, ekstrawagancki styl i cięty dowcip oczarowały fanów bestsellerowych cykli."
Mój opis:
Magnus Bane, znany też jako Wielki (lub Wysoki w zależności od tłumaczenia) Czarownik Brooklynu jest jednym z ciekawszych i bardziej kolorowych bohaterów serii Cassandry Clare, ale też jednym z bardziej tajemniczych. Dzięki temu zbiorowi czytelnik może dowiedzieć się trochę więcej o długim życiu Bane'a, które nie zawsze usłane było różami.

"Wszyscy mieli skończyć jak Alfie, płaczący na jego kanapie o świcie, żałujący wszystkiego. I dlatego Magnus trzymał się z dala od takich problemów. Nie zatrzymywać się. Nie przestawać tańczyć."


Cóż, tak jak już powiedziałam "Kroniki Bane'a" to dodatek do serii "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny", którego zadaniem jest przybliżenie postaci tego nieśmiertelnego, cudownego, dowcipnego, uwielbiającego przyjęcia, zawsze dobrze ubranego i oryginalnego biseksualnego czarownika, który posiada wielu fanów na całym świecie, a ja oczywiście do mich należę. 
Ponieważ okładka została wykonana przez Cliffa Nielsen'a to mówić o niej, że jest jedną z moich ukochanych i najpiękniejszych to prawie tak jakby mówić, że na Słońcu jest gorąco. Nielsen jest ilustratorem, który stworzył mnóstwo pięknych prac i okładek, że ja osobiście tego człowieka uwielbiam. 
Sama książka napisana jest w żartobliwy, lekki i bardzo przystępny sposób, a fabuła, w zależności od opowiadania jest bardziej lub mniej ciekawa, ale zawsze znajdzie się w niej jakiś interesujący wątek i najczęściej jest to wątek miłosny. W ogóle czytając ten zbiór zdałam sobie sprawę jak bardzo kochliwą (nie podoba się to słowo, ale nie potrafiłam dobrać lepszego) osobą jest Magnus i jak bardzo przeżywał wszystkie swoje zawody miłosne. Oczywistym było, że ze względu na swoją imprezową naturę musiał on przeżyć w swoim bardzo długim i ekscytującym życiu wiele romansów, ale też kilka naprawdę pięknych miłości. Magnus ma, według mnie, dużo lepszy gust do mężczyzn niż do kobiet, poza Ettą, którą bardzo polubiłam i żałuję, że ta relacja nie została trochę bardziej rozwinięta, ale w tym samym czasie działy się inne wciągające wydarzenia związane z pewnym piętnastoletnim wampirem. Poza tym każdy kto czytał "Dary Anioła" powinien rozumieć, że i tak moim największym ship'em  jest Malec (związek Magnusa z Nocnym Łowcą- Alexandrem Lightwoodem).

"-Będziemy rozmawiać o chłopcach?- rzucił Magnus.- Nie spodziewałem się tego i szczerze mówiąc, nie jestem przygotowany. Nie możesz przyjść innym razem, kiedy będę w piżamie? Zrobimy sobie domowe maseczki i zapleciemy nawzajem włosy, a potem, dopiero potem, wyznam ci, że twój brat jest fantastyczny."

Podczas czytania tych opowiadań albo miałam wielki uśmiech na twarzy, albo łzy w oczach. Wiele razy poczucie humoru Magnusa sprawiało, że zaczynałam się tak śmiać, że inni domownicy pytali się mnie czy wszystko ze mną w porządku (a moja odpowiedź brzmiała: "nie"), a za chwilę inny fragment nakłaniał do chwili przemyśleń na temat ulotności czasu lub innych elementów związanych z egzystencją. "Kroniki Bane'a" pozwalają też na poznanie trudnego dzieciństwa Magnusa oraz jego sfery emocjonalnej, która nie została wcześniej tak dobrze pokazana.
Akcja "Kronik ..." toczy się w czasach przed "Diabelskimi Maszynami", w ich trakcie oraz w trakcie "Darów Anioła" przez co zdarzają się spoilery tych dwóch serii, dlatego też polecam przeczytanie ich wcześniej. 
Podsumowując: ta recenzja nie wygląda tak, jakbym tego chciała, ale tak to już często u mnie niestety jest gdy chcę napisać o czymś co wywołuje u mnie ogromne pozytywne emocje, a tak właśnie jest z tą książką i samym Magnusem Bane'm. Oczywiście z całego serca polecam ją wszystkim fanom Wysokiego Czarownika Brooklynu, a tych który nie mieli jeszcze okazji zapoznania się z twórczością Cassandry Clare odsyłam najpierw do wspomnianych wyżej serii (niestety na chwilę obecną nie posiadam ich recenzji na blogu, ponieważ czytałam je jeszcze przed jego założeniem, ale mam zamiar w przyszłości do nich wrócić w celu zrecenzowania).  

"Chodzić do faerie po plotki o wampirach, do wilkołaków po plotki o faerie i nie plotkować o wilkołakach, bo mogą odgryźć twarz- takie było motto Magnusa."

Ocena:
9/10


Na koniec jeszcze kilka cytatów z książki, które bardzo chciałam wcisnąć w recenzję, ale nie miałam gdzie:
~"-To miłe z waszej strony, że za mną  podążyliście. Na pewno ucieszyłem się na wasz widok- wybąkał. [...]
-Kazałeś nam zostawić cię w spokoju na pustyni, ponieważ zamierzasz rozpocząć nowe życie jako kaktus."
~"Każdy powinien mieć jakieś hobby albo dwa. Tak się składa, że moimi są nielegalny handel, picie i hulanki. Słyszałem o gorszych."
~"-Nocny Łowca zabił mojego wujka.
-Ja nigdy nie zabiłem niczyjego wujka- oświadczył Alec.
-Skąd wiesz?- odparował Erik.- Kiedy zamierzasz kogoś zabić, pytasz go najpierw, czy ma siostrzeńca?"

poniedziałek, 26 grudnia 2016

"Kuroshitsuji II"- Yana Toboso (manga #4)

Dzisiaj mam dla was recenzję drugiego tomu mangi "Kuroshitsuji" autorstwa Yany Toboso. Oczywiście zapraszam was także do przeczytania mojej opinii na temat tomu pierwszego, którą znajdziecie <tutaj>

Opis wydawcy:
"Demon ze mnie, nie kamerdyner...
Kalendarz wyższych sfer zaczyna świecić pustkami, a sezon chyli się ku końcowi, gdy Londyn nagle ogarnia fala strachu. Nieznany osobnik wziął sobie na cel kobiety i zaczął barwić miasto czerwienią... ich krwi! Gdy pseudonim "Kuba Rozpruwacz" zaczyna gościć na językach wszystkich londyńczyków, królowa decyduje się wezwać młodego hrabiego Phantomhive do Londynu. Ciel przybywa ze swoim niezastąpionym kamerdynerem Sebastianem, gotowym w każdej chwili zaparzyć herbatę, wypolerować srebra oraz... wytropić seryjnego mordercę!" 
Mój opis:
Ciel razem z Sebastianem, z wezwania królowej, przyjeżdżają do Londynu, w którym od jakiegoś czasu dochodzi do morderstw kobiet trudniących się niezbyt chwalebną "profesją" z ubogich dzielnic. Zadaniem hrabiego oraz jego kamerdynera jest odnalezienie mordercy zwanego "Kubą Rozpruwaczem", który zawdzięcza swój pseudonim dość charakterystycznemu naznaczaniu ofiar. 
Kim okaże się poszukiwany morderca? Jakie niebezpieczeństwa czyhają na młodego dziedzica przy okazji śledztwa?

Kolejna prześliczna i genialnie wykonana obwoluta przedstawiająca Sebastiana oraz niesioną przez niego tacę ciast, ciastek, biszkoptów i babeczek w kolorach przede wszystkim różu i beżu, co nadaje ilustracji słodyczy i delikatności oraz sprawia, że robię się strasznie głodna i żałuję, że nie ma swojego Sebcia, który by mi upiekł takie cuda. Tło okładki, tak samo jak w przypadku poprzedniej części jest w większości białe z odrobiną czarnych dodatków, ozdobione kwiatowymi motywami oraz gotycką czcionką.
Ta piękna i klimatyczna obwoluta skrywa pod sobą oczywiście parodię tej samej okładki. Tym razem jest to "Kurodokuta. Mroczny lekarz". Przedstawia ona Sebastiana w lekarskim fartuchu, ze stetoskopem na szyi, kartą pacjenta pod pachą oraz okularami na nosie. Po drugiej stronie znajduje się nienajlepszej jakości ilustracja przedstawiająca całą służbę rodu Phantomhive jako personel medyczny oraz  samego Ciela jako pacjenta, a pod nim opis: "Tajemniczy lekarz Sebastian zawiera ze swoimi pacjentami kontrakty na niewyobrażalne sumy i leczy każdą chorobę! W tym poruszającym, spektakularnym filmie walczy zarówno z intrygą, jak i wirusami opanowującymi budynek szpitala. ...albo i nie."
Dalej po otwarciu mangi widzimy stronę ze śliskiego papieru, która tak samo jak w pierwszym tomie przedstawia wybranych bohaterów danego tomu w czerni, bieli i szarości z elementem kolorystycznym, a w tej części jest to granat. Na pierwszym planie widzimy Ciela, a za nim od (naszej) prawej grabarz- Undertaker; Sebastian; Lau, czyli "kierownik brytyjskiego oddziału spółki handlowej z Chin"; ciotka Ciela- Madam Red oraz Grell Sutcliff, czyli kamerdyner Madam Red.
Na odwrocie strony znajduje się ślicznie ozdobiony niebieskimi różami spis treści.
Bardzo podoba mi się w tej mandze podejście do szczegółów, a dokładniej to, że rysunki we właściwej części mangi są często znacznie uproszczone żeby nie przeszkadzały w czytaniu, a mimo tego są bardzo przyjemne i dopracowane (jak chociażby stroje postaci) natomiast okładka, strona tytułowa czy rysunki pomiędzy rozdziałami są tak niesamowicie precyzyjne, dokładne, szczegółowe i śliczne, że mogę na nie po prostu patrzeć i chłonąć wszystkie detale.
Wielokrotnie wspominałam już o mojej miłości do wiktoriańskiej Anglii (i przepraszam, że robię to znowu), ale tym razem mamy tu jeszcze wątek związany z jedną z najbardziej znanych i mrocznych historii tego okresu, czyli z "Kubą Rozpruwaczem", którym swojego czasu bardzo się interesowałam, więc nawet jeśli jest to przedstawione w sposób typowy dla mangi fantasy, to budzi we mnie ogromny sentyment, a już sam pomysł na postać Rozpruwacza jest po prostu cudowny.
W tej części mangi pojawiają się dwie moje ukochane postaci (nie licząc oczywiście Sebcia i Ciela), czyli Grell oraz Undertaker, i jedna, której nie mogę ścierpieć (bez względu na to, czy jest to manga czy anime), czyli pewien wkurzający blond wicehrabia Druitt, którego mam ochotę zamordować za każdym razem jak go zobaczę. 
Podsumowując: manga zakończyła się w taki sposób, że nie ma opcji, żeby nie sięgnąć po następne tomy mimo, że wiem co będzie się działo, a to powinno świadczyć samo za siebie. Każda osoba, która trochę bardziej siedzi w tematyce mangi i anime lub po prostu ciekawi ją trochę niekonwencjonalne podejście do XIX wiecznej Anglii i jej mrocznych tajemnic (z kosą śmierci- piłą mechaniczną w tle) powinna zapoznać się z tym ciekawym światem wykreowanym przez Toboso. 

Ocena:
10/10

sobota, 24 grudnia 2016

Liebster Blog Award #3

Witam was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam na odpowiedź na już trzecią nominację do LBA. Tym razem zostałam nominowana przez Basię z bloga Moje czytadełka, za co bardzo dziękuję. Zanim zacznę odpowiadać zapraszam jeszcze na pozostałe LBA: (#1) tu znajdują się też zasady wyzwania i (#2).

1. Ulubiona książkowa para
Od początku trudne pytania... Mam wiele par. które bardzo lubię i ciężko mi jest wybrać jedną. O kilku wspominałam już w poprzednich LBA, ale żeby się nie powtarzać to tym razem pojawi się inna: Monika i Laszlo z "Dziedziczek" Andrzeja Pilipiuka. Co prawda jest to para, której początek znajomości był średnio udany i nie ma go (związku) za bardzo w książce bo Laszlo wyjeżdża, ale ich uwielbiam.

2. Ulubiony bohater książkowy 
Za dużo postaci, żeby wygrać tylko jedną, ale już niech będzie. Odpowiedź: Magnus Bane z książek Cassandry Clare. Ci, którzy czytali książkę powinni wiedzieć, że Magnusa po prostu nie da się nie kochać: jego ekstrawagancja, poczucie humoru, kocie oczy...

3. Ulubiony serial
Te same seriale, które wymieniam zawsze: "American Horror Story" i "Orange is the new black". Przepraszam, że są dwa, a nie jeden, ale nie umiem między nimi wybrać.

4. Czy jest taka książką, która jest szczególnie bliska twemu sercu?
Książkami szczególnie bliskimi mojemu sercu są te, które od kogoś dostałam albo na których ma podpisy autorów. Pod względem treści chyba nie mam jeszcze takiej książki.

5. Gdzie najchętniej czytasz książki?
U siebie w domu, w łóżku, gdy jest cicho i spokojnie. Mogę też czytać w innych miejscach, ale tylko, kiedy jest cicho.

6. Ekranizację jakiej książki chciałabyś zobaczyć na ekranie?
Chciałabym zobaczyć ekranizację serii "Nevermore", a zwłaszcza drugiej części-"Cieni". Jestem ciekawa czy reżyser i scenarzyści zrobiliby ten film przynajmniej w pewnym stopniu tak, jak ja to sobie wyobrażałam.

7. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
Wspominałam już o tej jakże interesującej historii w poprzednim LBA, więc jeszcze raz bardzo serdecznie was tam odsyłam :)

8. Od jak dawna czytasz książki?
Zaczęłam czytać książki między 4 i 5 klasą szkoły podstawowej, czyli jakieś 5-6 lat temu.

9. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Bardzo różnej. Słucham tego, co wpadnie mi w ucho, chociaż najczęściej jest to muzyka alternatywna, grunge, rock i metal, a ponieważ tańczę- muzyka liryczna.

10. Jaką książkę obecnie czytasz?
"Kroniki Bane'a"- recenzja już niebawem :)

11. Jaki gatunek książek najczęściej czytasz?
Fantasy, horror i kryminał.

Pytania ode mnie:
1. Jaki jest twój ulubiony cytat z książki?
2. Ekranizacja książki w formie filmu czy serialu?
3. Czy kupiłeś ostatnio książkę z wyjątkowo ładną okładką? Pochwalisz się?
4. Częściej kupujesz książki ze względu na okładkę czy na opis?
5. Jaka jest twoja ulubiona książka na długie zimowe wieczory?
6. Po przeczytaniu jakiej książki miałeś ostatnio książkowego kaca?
7. Czy piszesz/pisałeś własne teksty (np. opowiadania)?
8. Jaka jest twoja ulubiona lektura szkolna?
9. Czytasz poezję? Jeśli tak, to czyją najczęściej?
10. Jaka jest twoja ulubiona powieść jednotomowa?
11. Książka, która przenosi cię do czasów dzieciństwa?

Nominacje:
Ola z Book with hot tea
Kasia z Books & Candles
Marta z Krocząc schodami książkowej melancholii
Daniel z BelikovBookBlog
Patrycja z Book Prisoner
Daria z Lady DeVi, czyli recenzje książkoholiczki
Gosia z Czytelniczkaa97
Kaja z KSIĄŻKOWE ZAMIESZCZANIE
Julia z Jools and her books
Klaudia z Recenzje Klaudii
Będzie mi bardzo miło jeśli odpowiecie na nominację i podacie do nich linki w komentarzu. Z chęcią wpadnę zobaczyć ;)

PS. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałam z całego serduszka życzyć wam wszystkim: zdrowia, szczęścia, radości i miłości (czyli tego, czego życzy się zawsze) oraz wspaniałego czasu spędzonego w gonie najbliższych. Ponad to życzę wam mnóstwa książkowych premier, kasy do kupowania książek oraz czasu do czytania; niekończącego się miejsca na półkach. 
Po prostu Wszystkiego Najlepszego!!!!

niedziela, 23 października 2016

"Fałszywy książę"- Jennifer A. Nielsen

"Nie boję się już diabłów, bo najgorszy z nich mieszka w moim domu!"

Pierwsza część "Trylogii Władzy", czyli "Fałszywy książę" spod pióra Jennifer A. Nielsen. 

Opis wydawcy:
"Czterej chłopcy. Jeden zdradziecki plan. Całe królestwo do zdobycia.
W pewnej dalekiej krainie zanosi się na wojnę domową. Aby zjednoczyć podzielone królestwo, arystokrata Conner postanawia osadzić na tronie mistyfikatora, udającego zaginionego przed laty księcia. Zmusza do zabiegania o tę rolę czterech chłopców.
Jeden z nich, czternastoletni Sage, nie ufa Connerowi, ale wie, że zostanie fałszywym księciem to jego jedyna szansa na przeżycie. Konkurenci również się nie poddają. Kolejne dni odsłaniają nowe oszustwa i tajemnice, aż w końcu na jaw wychodzi prawda...
Kto wykaże się męstwem i wygra, a komu pisana jest porażka?"
Mój opis:
Jak uratować królestwo przed wojną domową i jednocześnie zostać nieoficjalnym przywódcą? Sprowadzić na zamek zaginionego kilka lat wcześniej księcia, którym będzie można bez problemu manipulować.
Na taki właśnie pomysł wpadł Conner- jeden z regentów na dworze króla Eckbert'a, gdy pojawiły się różne, nieprzyjemne informacje na temat rodziny królewskiej. Kandydat na nowego księcia musi mieć konkretne cechy wyglądu i charakteru, oraz być biedną, mieszkającą w przytułku sierotą, bo nie ma kim lepiej kierować. Odpowiednich kandydatów jest czterech, ale który z nich rzeczywiście nadaje się do roli księcia Jarona?

"Nie tak łatwo się określić jako konkretnego człowieka, kiedy pracowało się bardzo ciężko, żeby zostać kimś zupełnie innym."

Jak powstał Sage- główny bohater powieści:
Cały pomysł na książkę pojawił się w głowie autorki dzięki muzyce Eddiego Veddera oraz jednej z jego piosenek "Guaranteed", a sam Sage narodził się z wersu: "I knew all the rules but the rules did not know me" ("Znałem wszystkie reguły, ale reguły nie znały mnie"). Dwie jego cechy zostały zapożyczone od uczniów, którzy należeli do klubu dyskusyjnego prowadzonego przez Nielsen. Jeden z nich potrafił zabrać człowiekowi zegarek tak szybko i sprytnie , że właściciel nawet się nie zorientował; drugi potrafił szybko przetaczać monetę między palcami. 

"Fałszywy książę" to ciekawa i wciągająca historia pełna intryg, kłamstw, niedomówień i tajemnic. Czyta się ją bardzo szybko dzięki wartkiej akcji i przejrzystemu językowi. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z punktu widzenia Sage'a, ale nie zdradza nam od początku wszystkich informacji i nie mówi nam o wszystkich swoich działaniach dzięki czemu czytelnik bardzo powoli poznaje kolejne urywki informacji aż do momentu, gdy Sage postanawia wyjawić w końcu wszystkie lub przynajmniej większość informacji. 
Powieść wydaje się dosyć przewidywalna, ale z powodu licznych zwrotów akcji wcale nie musi być tak, jak czytelnik założył sobie na początku lub odwrotnie: czytelnik postawił sobie pewną tezę, po czym na skutek wielu nowych informacji zmienił ją, żeby za chwilę okazało się, że to, co myślał na początku okazało się być prawdą. 
W książce pojawia się wielu bohaterów, a z pośród nich są tacy, których uwielbiam, których nienawidzę i do których mam mocno mieszane uczucia. Do moich ulubionych należą oczywiście Sage, który jest uparty, kłamie, lubi pakować się w kłopoty i wchodzić w konflikty. Ma charakter, który bardzo wyróżnia go na tle innych bohaterów i na pewno nie należy do tych postaci, które dają sobie w kaszę dmuchać. Mówi otwarcie o tym, co myśli przez co często naraża się Connerowi, który nie oszczędza w środkach aby go złamać. 
Kolejnymi postaciami, które bardzo polubiłam są Mott- jeden z dwójki najważniejszych służących Connera, Imogena- pomoc kuchenna, która pracuje dla Connera, aby odrobić długi swojej rodziny oraz Errol- służący, który został przydzielony jako pomoc dla Saga. 
Bohaterowie, których uważam za negatywnych to Conner i drugi z jego najważniejszych służących (tacy trochę dobry i zły policjant), czyli Cregan, a osoby, co do których mam mieszane uczucia to pozostali uczestnicy rywalizacji o koronę Carthyi, czyli Tobias i Roden. Co do tej dwójki uważam podobnie jak Sage w pewnym momencie powieści, że gdyby spotkali się w innym momencie mogli by zostać dobrymi przyjaciółmi, ale właśnie nie pozwoliły na to okoliczności. Każdy myślał tylko o tym, jak przypodobać się Connerowi i pozostałym regentom, i przeżyć. 
Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o czymś, co powinnam powiedzieć na samym początku, czyli o okładce i samym wydaniu książki. Sama okładka bardzo mi się podoba i przynosi mi na myśl taki stary, pożółkły i lekko przypalony papier. Wewnętrzna część okładki posiada to, co uwielbiam czyli kolor ( w tym wypadku ciemny brąz bazujący trochę na kolorze starego złota. Ponadto wewnątrz książki znajduje się mapa Carthyi i sąsiednich krajów, która pozwala na lepsze zorientowanie się w sytuacji politycznej królestwa. 
Podsumowując: zdecydowanie zachęcam do zagłębienia się w ten ciekawy i tajemniczy świat Carthyi oraz historię fałszywego księcia. Powieść dostarczy Ci niepowtarzalnych emocji, których na pewno nie będziesz żałować.

"Jeśli nie jesteś dość silny, żeby znieść te wszystkie rany, to może powinieneś zacząć ich unikać".

Ocena:
9/10

sobota, 15 października 2016

"Czy wiesz, że cię kocham?"- Blue Jeans

"[...] nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na rozwój wypadków, To najtrudniejsze. Kiedy nic nie możesz zrobić i wszystko zależy od cudzych decyzji."

Kolejna część "Piosenek dla Pauli" autorstwa Blue Jeans'a <klik>, czyli "Czy wiesz, że cię kocham?". Kolejna książka z pośród tych, które czytałam już dość dawno temu, a teraz wracam do nich w celu zrecenzowania. 
Ostrzeżenie: w tej recenzji mogą znajdować się spoilery poprzedniej części. Czytasz na własną odpowiedzialność ;)

Opis wydawcy:
"Pierwszy wakacyjny weekend. Skończył się rok szkolny, suguski już cieszą się latem. Ostatnie trzy miesiące nie były dla Pauli łatwe. Zarówno Alex, jak i Angel zniknęli z jej życia. Ale czy dziewczyna potrafi o nich zapomnieć? 
Wyjazd do Francji wprowadza w życie Pauli jeszcze więcej zamieszania, jej serce kipi od sprzecznych pragnień. Pewnej nocy w Paryżu w życiu dziewczyny wydarzy się coś niezwykłego, a jej uczucia zostaną wystawione na ciężką próbę...
A w tym samym czasie...
Mario spotyka się z Dianą, Miriam ma nowego chłopaka, a Cris prawdopodobnie zadurzyła się w nieodpowiedniej osobie. Pewien przystojniak z ferrari jasno określił swój cel i dąży do niego z determinacją...
Miłość, przyjaźń, muzyka oraz gorące wakacyjne klimaty- nowe, szalone przygody bohaterek bestsellerowych "Piosenek dla Pauli".
Mój opis:
Życie Pauli przez kilka ostatnich miesięcy bardzo się zmieniło: jest singielką chociaż jeszcze tak niedawno znajdowała się w samym centrum miłosnego czworokąta, zaczęła palić, zmieniła kolor włosów, jest dużo spokojniejsza i zamknięta w sobie. 
Urodzinowy wyjazd do Paryża, który miał pomóc jej odpocząć od problemów dodał tylko nowego zamieszania i niepewności, a to wszystko za sprawą Myszki Miki. 
Zaczynają się wakacje, ale czy bohaterowie w nagłym natłoku wrażeń będą mieć czas na odpoczynek?

"To bardzo proste. A zarazem bolesne. Ponieważ cię kocham, Angel. Znalazłam mężczyznę moich marzeń. Teraz muszę tylko zdobyć się na cierpliwość i poczekać, aż on znajdzie mnie."

Gdy czytałam "Czy wiesz, że cię kocham?" po raz pierwszy byłam nią oczarowana, a teraz po dość długim czasie widzę bardzo dużo minusów tej książki, chociaż jej fabuła podoba mi się bardziej niż "Piosenek dla Pauli". Nie jest ona już tak bardzo cukierkowa, a problemy bohaterów są nieco bardziej skomplikowane niż "którego chłopaka powinnam wybrać?". W dalszym ciągu mamy ty bardzo dużo intryg, ale w tej części są one ciekawiej zaplanowane. 
W dalszym ciągu towarzyszy nam wszechwiedzący i wszechobecny narrator, który jednak nie denerwował mnie tak bardzo jak w poprzedniej części, oraz przeskoki w czasie i przestrzemi, do których ciągle nie jestem przekonana. Wolę jak akcja w książce toczy się bardziej chronologicznie niż na zasadzie retrospekcji w co drugim rozdziale. 
W tej książce pojawia się motyw pięknej, bardzo dojrzałej miłości, która może spotkać człowieka bez względu na to w jakim jest wieku. O wspieraniu się nawzajem nawet w bardzo ciężkich chwilach, kiedy upadamy i nie jesteśmy w stanie się sami podnieść, ale mamy przy sobie tą drugą osobę, która włoży wszystkie swoje siły aby nas dźwignąć i podtrzymać, abyśmy nie spadli ponownie. O kłótniach, które mogą ciągnąć się godzinami, ale w końcu kiedyś się kończą, bo zdajemy sobie sprawę, jak bardzo kochamy tę osobę. Właśnie taka miłość pojawia się pomiędzy pewną parą bohaterów drugoplanowych. 
W tej części pojawia się kilkoro nowych bohaterów takich jak na przykład nowy chłopak Miriam- Armando; Alan- francuz, którego Paula poznała podczas swojej urodzinowej wycieczki i jego hiszpańska kuzynka Davinia oraz Sandra- nowa dziewczyna Angela i jednocześnie jego przełożona. 
Spora ilość wątków z poprzedniej części jest całkiem ciekawie kontynuowana, a zwłaszcza te dotyczące pisarza Alexa, jego przyrodniej siostry Irene oraz piosenkarki Katii. Dzieje się naprawdę dużo, ale nie na tyle żeby czytelnik zaczął gubić się w fabule.  
Podsumowując: "Czy wiesz, że cię kocham?" czyta się równie lekko jak poprzednią część, ale ta zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, a pod koniec powieści miałam łzy w oczach. Niestety były też momenty kiedy miałam ochotę odłożyć tę książkę, ale w gruncie rzeczy cieszę się że nie mam w zwyczaju tego robić. Oczywiście książka zakończyła się w taki sposób, aby zachęcić do przeczytania następnej części i pewnie to zrobię, ale nie z powodu tych kilku ostatnich zdań tylko dlatego, że chcę zobaczyć jak potoczą się dalsze losy mojej jedynej ukochanej pary w tej serii.

"Oczy nie są piękne ze względu na kolor, jaki mają, tylko w zależności od tego, co pokazują."

Ocena:
7/10

piątek, 14 października 2016

"Kuroshitsuji I"- Yana Toboso (manga #3)

Anime oglądałam już dość dawno temu, ale mangę przeczytałam dopiero teraz dzięki Gosi (po raz kolejny z całego serduszka Ci dziękuję), która użyczyła mi na trochę swojego Sebastiana. "Kuroshitsuji" autorstwa Yany Toboso, czyli manga (a raczej anime), która miała ogromny wpływ na to, jak bardzo nienormalna jestem obecnie. Oczywiście tylko w pozytywnym sensie.

Opis wydawcy:
"Zwiesz siebie kamerdynerem, a nie potrafisz nawet czegoś takiego?
Sebastian to kamerdyner w domu arystokratycznej rodziny Phantomhive. Jest utalentowany, wykształcony, dystyngowany, zna się na gotowaniu i sztukach walki. Słowem, jest doskonały w każdym calu. Jednak odziany w czarny frak kamerdyner zaczyna drżeń ze wzburzenia, gdy jego dwunastoletni pan wydaje rozkazy...
Serwujemy Ci mangę, która doskonale smakuje podana z herbatą..."
Mój opis:
Głową rodziny Phantomhive jest dwunastoletni Ciel, a u jego boku zawsze stoi tajemniczy, odziany w czerń kamerdyner Sebastian, który spełnia wszystkie jego rozkazy i sprawuje pieczę nad całą posiadłością. Nie ma lepszych słów na opisanie go niż tylko: piekielnie zdolny kamerdyner. 

Zacznijmy od początku, czyli od tego co widać na pierwszy rzut oka: okładka, a właściwie obwoluta. Sebastian narysowany prześliczną kreską (tak samo jak cała manga); minimalistyczne, czarno-białe tło; tytuł oraz imię i nazwisko autorki napisane gotycką czcionką i niesamowity klimat. Wizualne pierwsze wrażenie tylko i wyłącznie na plus.
Wydawnictwo Waneko poza wierną oryginałowi obwolutą daje nam także tą samą okładkę przedstawiającą Sebastiana w tej samej pozie, ale z kilkoma zmienionymi elementami np. całkowita zmiana ubioru i dodatków oraz zamiast dzbanka z herbatą i filiżanki na spodeczku trzyma on butelkę i kieliszek. Okładka opatrzona jest tytułem "Kurohosuto. Mroczny host". Jest to parodia okładki, które autorka tej mangi ma w zwyczaju tworzyć. Treść mangi jest oczywiście adekwatna do obwoluty, nie okładki.
Zaraz po otworzeniu komiksu widzimy pierwszą i jedyną "kolorową" stronę komiksu, czyli ilustrację przedstawiającą w czerni, szarości, bieli oraz pięknym szkarłacie mieszkańców rezydencji Phantomhive. Na pierwszym planie Ciel, a za nim cała jego służba.
Akcja mangi toczy się w Anglii w epoce wiktoriańskiej i osoby, które śledzą mojego bloga już dłuższy czas wiedzą, że jak tylko w jakiejś książce pojawia się chociażby wzmianka o wiktoriańskiej Anglii to bez względu jak bardzo średnia by nie była i tak ma dodatkowy punkt. Moja fascynacja tą epoką rozpoczęła się właśnie od tej mangi.
Po tym jak po raz pierwszy spotkałam się z "Kuroshitsuji" zaczęłam czytać bardzo dużo książek na temat Wielkiej Brytanii w latach 1837-1901, ówczesnej kulturze oraz samej królowej Victorii i mimo że sama manga została bardzo, bardzo unowocześniona to mam do niej ogromny sentyment.
Głównymi bohaterami mangi są oczywiście Sebastian i Ciel. Do postaci drugoplanowych należy przede wszystkim reszta służby czyli pokojówka Mey-Lin, kucharz Bard, ogrodnik Finnian oraz majordomus Tanaka. Każda z postaci ma jakąś konkretną, mocno zarysowaną cechę.
Poza bohaterami, których wymieniłam przed chwilą, a którzy występują we wszystkich lub prawie wszystkich tomach pojawiają się także postacie charakterystyczne dla konkretnych wydarzeń. W tym wypadku są to Lord Claus- bliski współpracownik rodziny Phantomhive oraz włoska mafia.
Do czego lokajowi potrzebne są srebrne sztućce? A może raczej pytanie powinno brzmieć: Do czego piekielnie dobremu lokajowi potrzebne są srebrne sztućce? Odpowiedź znajduje się w tej mandze właśnie w kontekście włoskiej mafii. Sebastiana po prostu nie da się nie kochać.
Manga podzielona jest na cztery rozdziały, a wspominam o tym dlatego, że wyjątkowo podobają mi się ich tytuły: pozy dnia i nocy oraz zdania na temat Sebastiana np. Rozdział 4 "At midnight: Ten kamerdyner to zło wcielone!". 
Podsumowując: nie mam pojęcia co tu podsumowywać, bo jak już pisałam mam niesamowity sentyment do tej mangi i Sebastian jest moim życiem. Tylko z jednego powodu nie mogę dać 10/10 mimo, że moje serduszko cierpi, ale unowocześnienia niepasujące do epoki... Z bólem serca, ale muszę to zrobić:

Ocena:
9/10

niedziela, 9 października 2016

Liebster Blog Award #2

Moi drodzy, po raz drugi w tym roku zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Tym razem nominacja pochodzi od Weroniki z bloga Łowczyni Książek. Bardzo Ci dziękuję i przepraszam że odpowiedź pojawia się dopiero teraz.
Jeśli ktoś z was nie czytał jeszcze mojej odpowiedzi na LBA od Laury ze Śnię z książkami to bardzo serdecznie zapraszam do kliknięcia tu: <KLIK> W tym poście tłumaczę także zasady.

1. Po jakiego rodzaju książki sięgasz najczęściej, a jakiego najrzadziej?
Najczęściej sięgam po lektury z gatunku fantasy, horrory i kryminały. Jeśli chodzi o książki, które czytam najrzadziej to będzie to tematyka religijna lub historyczna, ale do nich też zaczynam się powoli przekonywać.

2. Z jakim bohaterem książkowym najchętniej byś się zaprzyjaźniła? Dlaczego akurat z tą postacią?
Wydaje mi się że moim przyjacielem zostałby Damien z cyklu "Dom Nocy" ponieważ mamy podobne poczucie humoru i światopogląd, i moglibyśmy prowadzić dosyć ciekawe konwersacje. Pomijając już fakt, że przyjaciel-gej jest marzeniem większości dziewczyn.

3. Para, którą shipujesz ponad życie?
Damien i Jack z "Domu Nocy" oraz Varen i Isobel z "Nevermore". A poza literaturą mam jeszcze jedną parę, którą uwielbiam i są to Alex i Piper z "Orange is the new black".

4. Jaki tytuł nosiła pierwsza czytana przez Ciebie książka?
Pierwszymi przeczytanymi przeze mnie książkami (poza lekturami szkolnymi) była cała saga "Zmierzch". Nie uważam tych książek za wartościową lekturę, ale mimo wszystko mam do nich spory sentyment. W końcu to od nich zaczęła się moja wielka czytelnicza przygoda.

5. Co zachęciło Cię do pisania na blogu?
Do pisania bloga zachęciła mnie pewna dość przykra historia z mojego życia, na którą z perspektywy czasu patrzę jako na jedną z lepszych rzeczy, które mnie spotkały. Chodzi dokładnie o to, że dość poważnie pokłóciłam się z moją przyjaciółką, z którą dzieliłam się moimi wszystkimi książkowymi przemyśleniami ponieważ była jedyną osobą, którą znałam w tym czasie, a która czytała jeszcze więcej niż ja i ponieważ chciałam komuś opowiadać o tym, co przeczytałam, założyłam bloga i zaczęłam dzielić się tym z wami.

6. Jaki jest Twój ulubiony autor?
Za trudne pytanie. Jest bardzo wielu autorów, których książki uwielbiam i nie potrafię ich tu teraz wymienić. Na pewno w mojej ścisłej czołówce znajdują się Stephen King oraz Andrzej Pilipiuk, ale jest też wielu innych pisarzy, który zasługują na to, żeby się tu znaleźć.

7. Czy podjadasz podczas czytania?
Nie nigdy. Zdarza mi się czasem pić herbatę, ale nie jeść.

8. Ile książek przeczytałaś już w tym roku?
Zdecydowanie za mało. Jest to spowodowane tym, że ostatnimi czasy mam bardzo dużo rzeczy na głowie (co widać też po częstotliwości pojawiania się postów na blogu).  Dokładna odpowiedź brzmi: 16.

9. Czy jest książka, na której płakałaś?
Istnieje, a nawet jest ich całkiem sporo. Na pewno płakałam podczas czytania "Nevermore", "Gwiazd naszych wina", "Trzy metry nad niebem", "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać", "Gwiazda anioła" i kilku innych.

10. Gdybyś miała napisać książkę, jaki byłby to gatunek?
Z całą pewnością fantasy. W końcu sama jestem wróżką ;)

11. W wyborze swoich lektur kierujesz się okładkami?
Zdarza się, ale staram się tego nie robić. Najbardziej lubię kiedy piękna treść łączy się z równie piękną okładką.

Pytania ode mnie:
1. Czy masz swoją czytelniczą bratnią duszę, czyli osobę, z którą rozmawiasz o książkach? Kto nią jest?
2. Książka, którą ostatnio przeczytałeś i ulubiony bohater z niej?
3. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zarwać noc przez czytanie?
4. Gdzie najczęściej kupujesz książki?
5. Wolisz jeśli książka ekranizowana jest w formie filmu czy serialu?
6. Używasz zakładek czy w jakiś inny sposób zaznaczasz sobie gdzie zakończyłeś czytanie?
7. Czy masz jakąś postać literacką, z którą się utożsamiasz?
8. Masz jakąś pasję poza czytaniem?
9. Wolisz grube książki czy cienkie?
10. Jaką książkę poleciłbyś osobie, która dopiero zaczyna przygodę z czytaniem?
11. Marvel czy DC? A może żaden z nich?

Nominuję:
1. With coffee and books
2. Z książką w ręku
3. Świat ukryty w słowach
4. Książkowy świat wyobraźni
5. Zaksiążkowany świat Raven
6. Złodziejka zapisanych stron
7. Kraina mola książkowego
8. Pomiędzy Wersami
9. Niby Nikt
10. W Świecie Książek
11. Książkowe Tajemnice
Gdy odpowiecie już na pytania- dajcie znać, z chęcią przeczytam.
Bardzo dziękuję za przeczytanie i do następnego. Oby jak najszybciej :*

środa, 27 lipca 2016

"Kuszenie"- Anne Rice

"[...] najważniejsze na tym świecie jest dla nas, abyśmy nie wiedzieli, co przyniesie nam przyszłość. Gdybyśmy ją znali, teraźniejszość mogłaby nie istnieć."

Lektura na czasie, gdyż oficjalnie rozpoczęły się już Światowe Dni Młodzieży. "Kuszenie" autorstwa Anne Rice, czyli druga część z cyklu "Czas Aniołów" (link do recenzji pierwszej części- "Pokuty"). Zapraszam do czytania.

Opis wydawcy:
"Kontynuacja "Pokuty"- hipnotyzującej powieści o aniele i płatnym mordercy.
Toby O'Dare wyrusza z kolejną misją zleconą przez anioła. Tym razem przenosi się do fascynującego świata Rzymu epoki renesansu. Musi także zmierzyć się z trawiącymi go wątpliwościami i palącym pożądaniem. "Kuszenie" to przejmująca opowieść o trudnych wyborach, zgubnej namiętności i walce z demonami."
Mój opis:
Toby, po znalezieniu pewnej zaskakującej informacji, postanawia odnowić kontakt ze swoją ukochaną z młodzieńczych lat, Lioną oraz poznać swojego dziesięcioletniego syna. Jednak przez cały czas trwania ich spotkania jego głowę zaprzątają myśli dotyczące tego, czy jego przeszłość płatnego mordercy może wywrzeć wpływ na życiu najdroższych mu osób.
Bohater dostaje także kolejne zadanie od serafina Malachiasza, które znacznie różni się od poprzedniego. Tym razem Toby przenosi się do Rzymu w czasach renesansu żeby pomóc żydowskiemu medykowi Vitalemu oskarżanemu o kontakty z duchami i trucicielstwo. Będzie musiał znaleźć odpowiedzi na wiele pytań: Kto w rzeczywistości podtruwa Niccoló?; Jaki jest powód pojawienia się ducha w domu oddanym pod opiekę Vitalego?; Jaką tajemnicę skrywa signore Antonio? Zadanie nie jest łatwe zwłaszcza, że bohater poddawany jest próbą przebiegłego demona..

"Kuszenie" jest, według mnie, książką na podobnym poziomie co "Pokuta" i nie potrafię stwierdzić, którą z tych książek czytało mi się lepiej chociaż tę na pewno przeczytałam szybciej, ze względy na to, że jest trochę krótsza i miałam więcej czasu na czytanie.
Okładka, czyli pierwsze wrażenie o książce, jest niesamowita: błyszcząca czerń z przykuwającym wzrok czerwonym skrzydłem oraz białe i czerwone elementy... cudo! A to dopiero pierwsza strona, gdyż po odwróceniu i odgięciu skrzydełka ukazuje się nam równie piękny widok: zwykła nudna biel została zastąpiona czerwienią w naprawdę pięknym odcieniu. Plus za efekt wizualny.
Podobnie jak pierwszy tom, tak i ten podzielony został na dwie części. Pierwsza dotyczy życia prywatnego życia Toby'ego, poznajemy w nim Lionę oraz Toby'ego (syna Toby'ego); dowiadujemy się jak potoczyło się ich życie i jak wspólnie spędzają czas. Liona nie pyta Toby'ego o powód jego zniknięcia, bo domyśla się czym było ono spowodowane ani o to, czym się zajmował przez ostatnie dziesięć lat, liczy się dla niej tylko to, że po tak długiej rozłące w końcu znów ma przy sobie mężczyznę, którego kocha oraz ojca swojego syna. W drugiej części przenosimy się już do renesansowego Rzymu gdzie nasz bohater musi wykonać zadanie przydzielone mu przez Malachiasza.
Swoją drogą nie mam pojęcia jak to możliwe, że pani Anne Rice czyta mi w myślach i umieszcza akcje powieści w moich ulubionych miejscach i czasach, ale tak jest: wcześniej XIII-wieczna Anglia, teraz renesansowe Włochy...  No to może jeszcze Grecja, za początków chrześcijaństwa.
Powieść zachowuje swój niesamowity klimat, ale w dalszym ciągu brakuje mi trochę bardziej stylizowanych na odpowiednią epokę dialogów.
Podobnie jak "Pokuta", "Kuszenie" nie jest lekką lekturą przede wszystkim gdy rozpoczyna się wykonywanie zadania i każdy element jest niezbędny do rozszyfrowania zagadek.
Podsumowując: książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Polecam jej przeczytanie każdemu, komu podobała się pierwsza część i kto chciałby zagłębić się trochę w klimatycznym mieście Michała Anioła i Rafaela Santi.
PS. Zakończenie powieści naprawdę zaskakuje.

Ocena:
8/10

poniedziałek, 25 lipca 2016

Liebster Blog Award

Witam kochani!
Zostałam nominowana do LBA przez Laurę z bloga Śnię z książkami, ale zanim odpowiem na pytania szybkie wyjaśnienie dla osób niewtajemniczonych (chociaż wydaje mi się że większość osób rozumie zasady):
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cie nominował.

No a teraz, bez dalszego przedłużania, biorę się do odpowiadania:

1. Oglądasz jakieś seriale? Jakie?
Zdarza mi się oglądać seriale, ale zazwyczaj wygląda to tak, że na początku się wkręcam i mogę obejrzeć cały sezon w ciągu jednego dnia, a później z jakiegoś powodu przerywam i nie chce mi się do niego wracać. Jeśli chodzi o moje ulubione tytuły to należą do nich: "Orange is the new black" i "American Horror Story".

2. Gdybyś mogła porozmawiać z jakimś pisarzem, kto to by był?
W tym pytaniu postanowiłam nie stawiać sobie absolutnie żadnych granic i wybrać pisarza, z którym na pewno nie będę miała okazji porozmawiać, bo nie żyje od ponad 150 lat i jest to Edgar Allan Poe. Fascynuje mnie ten człowiek oraz jego literatura i miałabym do niego bardzo wiele pytań.

3. Co według Ciebie powinna zawierać dobra recenzja?
Według mnie dobra recenzja powinna być przede wszystkim szczera i zgodna z sumieniem recenzenta. Jeśli nie przypadła ci do gustu jakaś książka, to nie pisz o niej w samych superlatywach tylko dla tego, że np. dostałeś ją w ramach współpracy.

4. Kolekcjonujesz coś?
Chyba tylko książki.

5. Jakie miejsca chciałabyś najbardziej odwiedzić?
Na pewno Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone (najbardziej Nowy Jork, Floryda, Waszyngton), Hiszpania, Włochy, Japonia i wiele, wiele innych.

6. Od jak dawna blogujesz?
Od 10 maja 2014r.

7. Skąd pomysł na nazwę bloga?
Szczerze mówiąc nie pamiętam. Długo myślałam nad odpowiednią nazwą i jakoś tak "Otwarte Wrota" wpadły ni do głowy. Chodzi o to, że czytając książki otwieramy sobie drzwi do nowych, niesamowitych krain.

8. Trochę reklamy... jakie są twoje ulubione blogi?
Wiele jest bardzo ciekawych blogów, na które często wchodzę, ale chyba do takich najczęściej odwiedzanych należą: Subiektywnie o książkachMozaika literacka i W krainie słów.

9. Oglądasz polskich lub zagranicznych booktuberów?
Oglądam zarówno polskich, jak i zagranicznych, ale nie będę już wymieniać, bo za dużo ich wszystkich :)

10. Jesteś humanistą czy raczej ciągnie Cię do przedmiotów ścisłych?
Jestem zdecydowanie humanistką.

11. Spotykasz się często z tak zwanymi "hejterami"?  Jak sobie z nimi radzisz?
Jeśli chodzi o moją internetową działalność, to miałam tylko jeden przypadek "hejtu" zaraz po tym jak zaczęłam pisać bloga. Komentarz został skasowany i nigdy więcej nie miałam podobnej sytuacji. Natomiast w życiu prywatnym zdarza mi się spotykać z takimi ludźmi, ale zazwyczaj po prostu ich ignoruje. W końcu nie robię nikomu krzywdy, a jak się komuś coś we mnie nie podoba to już jego sprawa i dopóki tylko gada, niech sobie gada.


Pytania ode mnie:
1. Wolisz kupować książki, czy pożyczać je od znajomych lub z bibliotek?
2. Popularna seria książek/książka, której nie przeczytałaś?
3. Książek z jakiego gatunku jest najwięcej w twojej domowej biblioteczce?
4. Z jakim bohaterem literackim chciałabyś porozmawiać i dlaczego?
5. Czy jesteś jedynym molem książkowym w twojej rodzinie? Jeśli nie to z kim dzielisz tę pasję?
6. Kawa, herbata czy coś chłodnego?
7. Czy potrafisz czytać gdy ludzie w twoim otoczeniu rozmawiają, czy wolisz kiedy jest cicho?
8. Wracasz do już raz przeczytanych książek?
9. Wydawnictwo, którego najbardziej nie lubisz? 
10. Jaki jest twój ulubiony klasyk?
11. Zdarza ci się czytać książki w innym języku?

Nominuję:
1. Pyśkę z Książki moją pasją
3. Sarę z KultuSarnie 
4. Malwinę z Dbam o wyobraźnię
5. Aleksandrę z Imperium Książkmaniaczki
6. Karolinę z Niekulturalna
7. Karolinę z W krainie słów...
8. Justynę z Loony czyta
9. Sylwię z My supernatural books
10. Dominikę z Zaczytana w Fantastyce
11. Monikę z Monica's Reviews
Mam nadzieję, że odpowiecie na nominację i podlinkujecie mi post (bardzo chętnie poczytam). 

niedziela, 24 lipca 2016

"Piosenki dla Pauli"- Blue Jeans

"-[...] człowiek nie rządzi własnym życiem. To życie wyznacza mu drogę. 
- [...] to nie życie kieruje człowiekiem, lecz drugi człowiek, jak ty lub ja, który podejmuje decyzje."

Niestety pomimo wakacji nie mam tak wiele wolnego czasu jak chciałabym mieć, ale staram się i dzisiaj mam dla was recenzję książki "Piosenki dla Pauli" autorstwa Blue Jeans'a. Miłego czytania. 

Opis wydawcy:
"Siedemnastoletnia Paula flirtuje na czacie ze starszym o pięć lat dziennikarzem muzycznym, Angelem. Nadchodzi chwila spotkania w realu.
Angel haniebnie spóźnia się na pierwszą randkę. Czekając na niego w kawiarni, dziewczyna poznaje przystojnego Alexa, który czyta przypadkiem tę samą książkę, co ona...
Sercu Pauli potrzebny jest GPS!"
Mój opis:
Znajomość rozpoczęta na czacie poświęconym muzyce, przeniesiona do świata realnego i przemieniona w głębokie uczucie, czyli znajomość prawie siedemnastoletniej Pauli i dwudziestodwuletniego Angela. 
W dniu ich pierwszego spotkania twarzą w twarz chłopaka zatrzymują ważne sprawy w redakcji, w której pracuje, przez co przybywa na nie spóźniony, a i to tylko dzięki przyczynie całego zamieszania, młodej piosenkarce Katii, która oferuje mu swoją pomoc i podwozi na miejsce randki. 
W tym samym czasie Paula poznaje przystojnego pisarza Alexa, który umila jej trochę czas oczekiwania.  
Jak bardzo ten jeden wieczór namiesza w życiach tych wszystkich młodych ludzi?

"Raz na jakiś czas pojawiają się osoby, które odciskają piętno na twoim życiu. To taka gra losu, magiczna sztuczka (jeśli wierzysz w magię), że na drodze spotykamy ludzi zmieniających nasze zachowanie, a niekiedy też sposób myślenia i odczuwania. Ich osobowość rozciąga się wokół nas niczym siatka, w którą chętnie wpadamy."

"Piosenki dla Pauli" to kolejna książka, którą przeczytałam po raz drugi w celu zrecenzowania i szczerze mówiąc za pierwszym razem bardziej przypadła mi do gustu. Jest to typowa obyczajówka dla młodzieży o miłości, przyjaźni i dorastaniu, nastoletni bohaterowie przeżywają swoje pierwsze poważna zauroczenia i tak dalej. Główna bohaterka jest jak zwykle niesamowicie piękna i szaleje za nią połowa męskiej populacji, a ona wydaje się tego nie dostrzegać. Nic więc dziwnego że pojawia się tu miłosny czworokąt, ponieważ uczucia do Pauli żywą nie tylko Angel oraz poznany w kawiarni pisarz, ale też brat jednej z jej najlepszych przyjaciółek, a dziewczyna nie chce zranić żadnego z nich.
W książce występuje również czarny charakter w postaci przybranej siostry Alexa, która za wszelką cenę chce pozbyć się wszystkich możliwych przeszkód na drodze do swojego brata, a za taką właśnie przeszkodę uznała Paulę i rozpoczęła snucie sieci intryg mającą na celu oddalenie ich od siebie. 
Cała fabuła krąży w okół miłosnych rozterek bohaterów dosmaczonych odrobinę kłamstwami, niespodziewanymi zbiegami okoliczności oraz nieporozumieniami. 
Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie, a narrator jest osobą wszechwiedzącą i wszechobecną. W jednym momencie może być w pięciu różnych miejscach miasta i przy okazji jeszcze ze dwa razy cofnąć się w czasie. W niektórych momentach taki sposób narracji pomaga czytelnikowi w rozeznaniu się w wydarzeniach, a w innych bardzo przeszkadza tak jak na przykład w momentach, gdy bohater idzie sobie ulicą myśląc o tym, że dobrze/źle się stało że do czegoś doszło/nie doszło, a dopiero w następnym akapicie zatytułowanym np. "Dwadzieścia minut wcześniej w tym samym miejscu" dowiadujemy się o co tak naprawdę chodzi. 
Książka w znacznej części bazuje na powieści "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie", którą czytają bohaterowie "Piosenek", a którą ja czytałam już jakiś czas temu. Podczas gdy w tej książce przyjaciółki Pauli nazywają się suguskami , ponieważ są słodkie jak cukierki, ale też bywają "trudne do przełknięcia" w "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" grono najbliższych przyjaciółek głównej bohaterki (które przypadkiem też składa się z czterech osób) nazywają się ONDE, czyli po włosku "fale" co jest też skrótem od pierwszej litery imienia każdej z nich.  Kolejnym powtarzającym się wątkiem jest różnica wieku między główną parą bohaterów, która jednak w przypadku Niki i Alexa jest zdecydowanie większa, niż Pauli i Angela. 
Ważną część powieści stanowi muzyka, która towarzyszy bohaterom na każdym kroku, co uważam za plus. W ogromnej "playliście", która znajduje się w tej książce pojawiają się między innymi utwory U2, Coldplay, Evanescence, Rihanny oraz wielu innych łącznie nawet z Fryderykiem Chopinem. 
Podsumowując: pomimo sporych rozmiarów lekturę czyta się szybko i nie wymaga ona od czytelnika zbyt wielkiego skupienia. Całkiem przyjemna książka, przy której można wyłączyć się trochę z otaczającego świata. Książka powinna przypaść do gustu przede wszystkim miłośniczkom brazylijskich telenoweli, bo niewątpliwie "Piosenki dla Pauli" utrzymują się w tym klimacie. 
W powieści występuje kilka niedokończonych wątków, co stanowi zapowiedź następnej części.

"[...] jeśli kogoś kochasz i próbujesz być jego przyjacielem , wcześniej czy później i tak wybuchniesz, nie mogąc utrzymać swoich uczuć na wodzy. Zawsze będziesz chcieć więcej, gdyż nie towarzyszysz jemu bądź jej tylko dlatego, że jest sympatyczny i dobrze się dogadujecie, lecz z powodu miłości, którą do niego czujesz, oraz nadziei, że pewnego dnia odkryje w tobie drugą połowę."

Ocena:
5/10

piątek, 15 lipca 2016

"Pokuta"- Anne Rice

"Szukałem drogowskazu pośród zgliszczy własnego życia. Byłem rozdarty i sparaliżowany niemocą, jakbym to ja przeżył trzęsienie ziemi. Dręczyła mnie świadomość własnych słabości. Starałem się zaakceptować swój los, co nie jest rzeczą łatwą, szczególnie gdy się nie wierzy w przeznaczenie."

Po dość długiej przerwie (znowu) wracam do was z recenzją jednej z książek z serii tych, które czytam ponownie w celu zrecenzowania, czyli z "Pokutą" autorstwa Anne Rice. Jest to pierwszy tom cyklu "Czas Aniołów".

Opis wydawcy:
"Hipnotyzująca powieść o aniele i płatnym mordercy. Metafizyczny thriller, który przeniesie cię do trzynastowiecznej Anglii. Fascynująca i prowokująca książka o winie i przebaczeniu, miłości i nienawiści, samotności i pięknie."
Mój opis:
Młody mężczyzna Toby O'Dare, alias Lucky Szczwany Lis pracuje jako płatny morderca chociaż różni się to znacząco od jego pierwszych pomysłów na życie. Mały Toby marzył o wstąpieniu do zakonu Dominikanów, dorosły- nie ma już marzeń ani wiary. Trudne życie w Nowym Orleanie i straszny sposób w jaki stracił całą rodzinę wywarły na nim znaczący wpływ. Żyje z dnia na dzień bez żadnego sensu, rzuca wyzwania "Bogu, którego nie ma", morduje dla "Porządnych Ludzi" i właśnie podczas wykonywania jednego ze zleceń dostaje szansę na odpokutowanie swoich win.

Howard Allen O'Brien znana jako Anne Rice wychowywana była w wierze rzymskokatolickiej, którą jednak porzuciła po skończeniu osiemnastu lat i od tego czasu nazywała samą siebie ateistką. W 1998 roku powróciła do wiary rezygnując tym samym z tworzenia powieści o wampirach, bo jak twierdzi "będzie pisać tylko dla Pana". Jednym z "efektów jej nawrócenia" jest seria "Czas Aniołów" i powieść "Pokuta".

"[...] opowiedziałem o tym Bogu, który nie istnieje. Wyznałem mu, że jestem potworem, żołnierzem bez wojny, samowładnym katem, śpiewakiem, który nigdy nie wydał z siebie głosu- jakby Go to obchodziło."

Sięgnęłam po tą powieść już po raz drugi i w dalszym ciągu kocham ją równie mocno jak za pierwszym razem. "Pokuta" jest historiom, którą czyta się bardzo szybko, genialnie napisaną i z wciągającą fabułą. Tu nie obowiązują romantyczne motywy: to nie jest "wina i kara", ale "wina i przebaczenie".
Akcja toczy się w okół postaci młodego mężczyzny Toby'ego O'Dare- płatnego mordercy, którego poznajemy podczas przygotowań do wykonywania jednego ze zleceń, a dzięki temu, że książka napisana jest w narracji pierwszoosobowej czytelnik ma wgląd w jego myśli i uczucia. Zbrodnia, którą obserwujemy jest tą, której wykonanie sprawia Lucky'emu najwięcej problemów natury moralnej. Nie chodzi tu o człowieka, na którego dostał zlecenie, bo tak naprawdę nigdy nie interesował się ludźmi, których zabijał i posiadał na ich temat tylko strzępki najpotrzebniejszych informacji. Chodzi o miejsce. Hotel Mission Inn- apartament dla nowożeńców, miejsce, do którego uciekał kiedy nie chciał być Lucky'm Szczwanym Lisem, gdzie nie potrzebował kamuflażu, jedyna stała rzecz w jego życiu. To właśnie tam całe jego życie się zmieniło, gdy podczas wykonywania zlecenia spotkał Serafina o imieniu Malachiasz i dostał szansę odpokutowania win.
Ponad połowa powieści poświęcona jest przedstawieniu życiorysu głównego bohatera: jego młodości, trudów dorastania w jednej z gorszych dzielnic Nowego Orleanu, pasjach, umiejętnościach, rodzinie, miłości, traumie i wielu ludziach, których poznał, a który wywarli znaczący, choć niekoniecznie dobry, wpływ na jego życie.
W drugiej części książki, gdy Toby zgadza się pomóc Malachiaszowi, wyruszamy w podróż do XIII wiecznej Anglii, gdzie Toby w przebraniu Dominikanina staje się odpowiedzią na modlitwy Żydów z miasteczka Norwich. Małżeństwo Meir i Fluria zostali posądzeni o zamordowanie swojej córki Lei, ponieważ dziewczynka chciała przejść na chrześcijaństwo, a Toby używając swojego sprytu i inteligencji ma udowodnić ich niewinność.
Książka jest niezaprzeczalnie klimatyczna, ale nie należy ona do lekkich. Gdy bierze się za lekturę "Pokuty" należy przygotować się na dość skomplikowany portret psychiczny głównego bohatera, a żeby poznać głębszy sens jego postępowania niemożna przegapić ani jednego wydarzenia z jego młodości, bo wszystko składa się w idealnie dopracowaną całość.
Na dalszych stronach powieści, kiedy przenosimy się w czasie i przestrzeni w dalszym ciągu towarzyszy nam niesamowity klimat w połączeniu z opisami Norwich, ulic, kamienic, ubrań, ludzi, po których widać niewątpliwy wpływ epoki. Osoby, które śledzą mojego bloga już od dłuższego czasu mogą wiedzieć o tym, że uwielbiam angielską historię i choć bliży mojemu sercu jest XVIII i XIX wiek oraz okres panowania królowej Wiktorii, ale czasy bardziej odległe też nie są mi obce. Jedyne czego mi tutaj zabrakło to trochę bardziej stylizowany język w dialogach.
Podsumowując: ja osobiście jestem ogromną fanką "Pokuty", ale z tego co słyszałam jest to jedna ze słabszych powieści Anne Rice i jeśli to rzeczywiście prawda to z całą pewnością sięgnę po inne. "Pokuta" jest powieścią przeznaczona dla starszego i bardziej doświadczonego czytelnika. Pięknie napisana i (po raz kolejny) klimatyczna. Ze swojej strony mogę tylko polecać.

Ocena:
8/10

niedziela, 19 czerwca 2016

Wywiad z Panią Małgorzatą Gutowską-Adamczyk

Witam was wszystkich i zapraszam na mój pierwszy wywiad, który przeprowadziłam z panią Małgorzatą Gutowską-Adamczyk,a który w oryginale nie do końca był wywiadem, a raczej monologiem autorki, połączonym z pytaniami zadawanymi przez całą publiczność. Ogólnie chodzi o to, że brałam udział w spotkaniu autorskim z panią Małgorzatą, które odbyło się w mojej szkole, a ten wywiad jest wynikiem przerobienia notatek. Zapraszam bardzo serdecznie!

Małgorzata Gutowska-Adamczyk - pisarka, scenarzystka filmowa, historyk teatru, dziennikarka. Autorka wielu powieści różnych gatunków, przede wszystkim powieści dla młodzieży oraz słynnej sagi "Cukiernia Pod Amorem", a ostatnimi czasy także powieści historycznych.

Jaka jest Pani ulubiona książka z pośród tych, które Pani napisała?
M G-A. Jest nią "220 linii". Uważam, że to moja najlepsza powieść dla młodzieży. Pomysł na nią powstał podczas koncertu mojego syna Piotra, który był wtedy perkusistą i to właśnie on stał się pierwowzorem postaci Mikołaja. Dzięki temu podczas pisania mogłam skonsultować każdy szczegół dotyczący muzyki i gry na perkusji. Postanowiłam napisać o tym, jak może wyglądać powstawanie zespołu muzycznego. Jednak opisane wydarzenia są fikcyjne. Gdybym miała opisać wszystko takim, jakim było naprawdę to nie byłoby materiału na powieść. Poprzez "220 linii" chciałabym was namówić, abyście zadali sobie pytanie kim chcecie zostać w przyszłości? To nieprawda, że macie jeszcze dużo czasu na podjęcie decyzji.  Życie nie jest jak reklamy, ono wymaga poświęcenia. To, czy osiągniecie w życiu sukces, zależy od waszego charakteru i wytrwałości.
Którzy z bohaterów Pani książek są Pani ulubieńcami?
M G-A. Wspomniany wcześniej Mikołaj z "220 linii" oraz Grzesiek z "Niebieskich nitek".
W jaki sposób powstają bohaterowie Pani książek? Wspomniała już pani, że postać Mikołaja wzorowana jest na Pani synu, a co z innymi postaciami? Wymyśla je pani sama, czy "buduje je" na jakiejś osobie?
M G-A. Powieści czasem pisze się z zemsty. Tak na przykład powstał Michał, bohater "110 ulic" wzorowany na moim starszym synu. Główna bohaterka "Niebieskich nitek" jest do pewnego stopnia wzorowana na mnie samej. Pewnego dnia wybrałam się na działki i zobaczyłam, że tam też mieszkają ludzie i w ten sposób powstała Melania oraz jej rodzina. ale wszystkie inne związane z nią wątki są wymyślone.
Jest Pani autorką wielu książek o różnej tematyce i reprezentujące różne gatunki. W jakim gatunku czuje się pani najlepiej?
M G-A. Rzeczywiście, choć nie napisałam jeszcze nic, co można by zaliczyć do fantastyki, fantasy czy kryminału. Trudno powiedzieć, jaki gatunek pisze mi się najlepiej. W ogóle pisanie mnie męczy, wymaga wielkiego nakładu pracy bez względu na rodzaj. Tworzenie sztuki to wielki wysiłek, choć tylko intelektualny.
Każda książka jest dla mnie kolejnym wyzwaniem. Paradoksalnie im więcej wiem, tym większym.
Dlaczego postanowiła Pani pisać o prawdziwym życiu?
M G-A. Należy pisać o życiu. W moich powieściach czytelnik nie znajdzie latających smoków ani aniołów pojawiających się na żądanie, bo swoje sprawy musimy załatwiać sami. Powieści fantasy są kolorowe, pełne cudownych zwrotów akcji i niesamowitych postaci, z którymi na pewno nie zetkniecie się w życiu, ponadto uczą przemocy i pokazują nieprawdziwy obraz świata. Można je czytać, jednak nauka, jaka z nich płynie jest dość jednostronna.
W jaki sposób wpadła Pani na pomysł napisania "Serenady, czyli moje życie niecodzienne"? Czy fakt, że jest Pani scenarzystką, a Pani mąż reżyserem ułatwił Pani poruszanie się po wykreowanym w tej powieści świecie warszawskiego show-biznesu?
M G-A. "Serenada" powstała jako powieść w odcinkach dla magazynu "Naj". Ponieważ wiele czytelniczek tego pisma deklarowało, że oglądają polskie seriale, uznałam, że plan filmowy jako akcji może im się spodobać. Sama rzadko bywam na planie, nie towarzyszę mężowi, moje miejsce pracy to biurko.
Czy zdarzają się Pani momenty, kiedy podczas pisania kończą się Pani pomysły?
M G-A. Takie momenty zdarzają się każdego dnia! Dzielę sobie pracę na małe elementy, bo łatwiej mi się pracuje jeśli ustalę sobie wcześniej że muszę pisać na przykład jedną stronę dziennie.
Skąd czerpie Pani natchnienie do pisania?
M G-A. Uważam, że natchnienie jest czymś przekłamanym. Są pomysły, ale czy można nazwać je natchnieniem? Gdybym na nie czekała, miałabym teraz może jedną powieść. Momenty, kiedy przychodzi mi do głowy najwięcej pomysłów to są spacery z moimi psami.
Bardzo dziękuję Pani za spotkanie.



czwartek, 26 maja 2016

BookHaul #2 WTK 2016

Zapraszam też na sprawozdanie z Targów KLIK

Między 19 i 22 maja odbyły się Warszawskie Targi Książki 2016. W tym poście możecie zobaczyć wyniki mojego zakupowego szaleństwa. 
Wróciłam do domu w towarzystwie 24 nowych książek, 3 mang, kolorowanki oraz książki z reprodukcjami obrazów (w komplecie) i mnóstwa zakładek.

Książki:
1. Katarzyna Bonda "Florystka"
2. Jordi Sierra i Fabra "Truskawkowe pola"
3. Joanna Kusy "Zwyczajne pakistańskie życie"
4. Care Santos "Zamknięte pokoje"
5. Remigiusz Mróz "Trawers"
6. Mons Kallentoft "Ofiara w środku zimy"
7. Gaja Grzegorzewska "Kamienna noc"
8. Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
9. Carlos Ruiz Zafón "Więzień nieba"
10. Erle Stanley Gardner "Sprawa nerwowej żałobniczki"
11. Pierre Lemaitre "Alex"
12. Johanna Sinisalo "Krew aniołów"
13 i 14. Edgar Allan Poe "Opowiadania"
15. Henryk Waniek "Wyprzedaż duchów"
16. P.C i Kristin Cast "Zdradzona"
17. Paulo Coelho "Alchemik"
18. Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"
19. Mira Grant "Feed"
20. Mira Grant "Deadline"
21. Samantha Shannon "Czas żniw"
22. Carlos Ruiz Zafón "Książę mgły"
23. Michaił Bułhakow "Mistrz i Małgorzata" (piękne wydanie)
24. Mo Yan "Obfite piersi, pełne biodra"
Mangi: 
1. Shuninta Amano "Sweet Guilty Love Bites"
2. Kazue Kato "Time Killers"
3. Aya Kanno "Requiem Króla Róż"
Kolorowanka:
1. "Arcydzieła do kolorowania"




poniedziałek, 23 maja 2016

Warszawskie Targi Książki 2016

Zapraszam też na Book Haul z Targów KLIK



Kolejna edycja Warszawskich Targów Książki dobiegła końca. Była to moja druga wizyta na 
Stadionie Narodowym, ale w tym roku, jak sądzę, dużo lepiej wykorzystałam czas, który miałam do dyspozycji. 
Przyjechałam do Warszawy w piątek 20 maja ok. 15.00 z myślą o zdobyciu kilku nowych książek i autografów, poznaniu nowych, ciekawych ludzi oraz cudownych trzech dniach. Udało mi się zrealizować to wszystko, poza ostatnim punktem, ponieważ gościłam tam tylko do soboty. Nie zmienia to jednak faktu, że spędziłam naprawdę niesamowity weekend.

Piątek- dzień największego książkowo-zakupowego szaleństwa
Tego dnia wróciła ze mną zatrważająca ilość książek: 16 tytułów, z czego 4 opatrzone autografami autorów- Joanny Kusy, Care Santos, Jordi Sierra i Fabra oraz Mons Kallentoft. Z panią Joanną Kusy, z powodu braku kolejki po podpis, udało mi się zamienić kilka słów i bardzo się z tego powodu cieszę, bo jest naprawdę przemiłą kobietą. W przypadku króciutkiej rozmowy z autorami z Barcelony przydała mi się moja skromna znajomość języka hiszpańskiego (warto uczyć się języków).
Najwięcej książek trafiło do mnie dzięki stoiskom antykwariatów, na których upolowałam kilka perełek.

Sobota- dzień kolejek, nowych znajomości i stoisk z tanią książką
Kolejne 12 nowych tytułów, a w tym 3 z autografami (plus 2, które przywiozłam ze sobą z domu) i 3 mangi.
Ruch na Stadionie Narodowym był zdecydowanie większy niż dzień wcześniej i wiele kolejek do autorów ciągnęło się nawet do kilku stanowisk dalej. Tak wyglądała na przykład kolejka do pana Remigiusza Mroza, czyli kolejka składająca się w znacznej części z blogerów. To właśnie tam zawarłam najfajniejsze znajomości między innymi z Dianą <Recenzje z pazurem> i Miłką <Mozaika Literacka>. I od razu czekanie staje się przyjemniejsze.
Od lewej: ja, Diana i Miłka
Poza autografem od pana Remigiusza udało mi się zdobyć także podpis pani Katarzyny Bondy, Katarzyny Puzyńskiej oraz Gai Grzegorzewskiej.


Najprzyjemniejsze zakupy:
~stoisko Antykwariatu Grochowskiego
~stoisko Wydawnictwa Waneko
Cudowna atmosfera, przemiła obsługa.


wtorek, 10 maja 2016

To już 2 lata! (Podsumowanie i Tag "Czytelnicze nawyki")

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie!
W dniu kiedy publikuję ten post (to jest 10 maja 2016 r. ) mijają dokładnie dwa lata od założenia mojego bloga.
 W zeszłym roku okazji pierwszych urodzin w poście pojawiło się bardzo dużo cyfr: lata, miesiące, tygodnie, dni, godziny, minuty i sekundy oraz dokładne podsumowanie mojej blogowej działalności. W tym roku podsumowanie zostaje i dołączam jeszcze Tag "Czytelnicze nawyki", żebyście mogli dowiedzieć się o mnie troszkę więcej :)


Podsumowanie:

~ogólna ilość postów: 81
~recenzje: 62
~posty o innych treściach: 19

~ilość obserwacji: 73
~ilość komentarzy: 213
~ilość wyświetleń: 7730

Bardzo dziękuję wam wszystkim za takie statystyki, bo wszystko co piszę, piszę dla was i cieszę się, że spotyka się to z pozytywnym odzewem. Oby tak dalej lub jeszcze lepiej.



Tag "Czytelnicze nawyki"

1. Czy masz konkretne miejsce w domu do czytania?
Tak. Czytam tylko i wyłącznie u siebie w pokoju. Najczęściej moim czytelniczym kącikiem jest łóżko, czasem podłoga przy ścianie kiedy rozciągam się do szpagatu poprzecznego i chcę zapomnieć o tym, jak bardzo bolą mnie biodra.
2. Czy używasz zakładek do książek, czy wolisz przypadkowe kawałki papieru, bilety itp.
Zdecydowanie chętniej używam zakładek i zawsze staram się mieć jakąś przy sobie, zwłaszcza jak wyjeżdżam, ale gdy z jakiegoś powodu zapomnę to używam cokolwiek, co mam pod ręką. Moją chyba najdziwniejszą zakładką był kawałek folii aluminiowej.
3. Czy możesz po prostu przerwać czytanie książki, czy musisz dojść do końca rozdziału lub konkretnej ilości stron?
Czytam praktycznie zawsze do końca rozdziału. Wyjątek stanowią książki, których rozdziały mają ponad 50 stron: czasem czytam do końca, a czasem jestem zbyt zmęczona żeby to zrobić (biorąc pod uwagę że najczęściej czytam późnymi wieczorami).
4. Czy pijesz lub jesz coś w trakcie czytania książek?
Zdarza mi się pić kawę lub herbatę, ale kubek zawsze stoi możliwie jak najdalej od książki. Nie zdarzyło mi się jeszcze jeść podczas czytania.
5. Czy jesteś wielozadaniowa, czy możesz podczas czytania słychać muzyki itp.?
Zdecydowanie nie. Kiedy byłam młodsza zawsze do czytania zakładałam słuchawki i włączałam muzykę czemu zawsze dziwili się moi rodzice, a teraz z tego wyrosłam i gdy czasem zdarza mi się tak zrobić, to nie jestem w stanie skupić się ani na muzyce, ani na książce.
6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?
Jedną, chyba że w tym samym czasie wypadnie mi że muszę coś przeczytać do szkoły i po prostu niema innej opcji jak tylko porzucić na chwilę wcześniejszą lekturę.
7. Czy możesz czytać książki tylko w domu, czy gdziekolwiek?
Kiedyś mogłam czytać tylko w domu, a teraz coraz częściej wychodzę z książką na miasto, czytam w autobusie lub w szkole na przerwach i hałas mi prawie w ogóle nie przeszkadza. 
8. Czy czytasz książki nagłos czy tylko w myślach?
Tylko w myślach. Kiedyś byłam katowana czytaniem nagłos, a do tej pory jak jestem zmuszona coś przeczytać to reakcja ludzi jest przeważnie taka, że jak można tak źle czytać, kiedy czyta się tak dużo. Zwyczajnie nie umiem czytać głośno.
9. Czy czytasz książki na przód, omijasz strony, czytasz zakończenie?
Niestety, czytam zakończenia. Jestem na siebie strasznie zła z tego powodu, ale taka jest prawda; zawsze, zanim zacznę czytać książkę od początku, czytam zakończenie. Czasem zdarza mi się coś pominąć, ale najczęściej są to długie, zbędne opisy.
10. Czy zaginasz grzbiet książki?
Mam tylko jedną książkę z wygiętym grzbietem, a zanim to zrobiłam przeżywałam istną męczarnię. Tą książką jest zbiór opowiadań Stephena King'a "Marzenia i koszmary", który posiadam w wersji kieszonkowej. Mniej więcej w połowie książki musiałam zagiąć grzbiet, bo w przeciwnym razie nie dałabym rady tego przeczytać. Ogólnie rzecz ujmując jestem ogromną przeciwniczką zaginania grzbietów tak samo jak zaginania rogów stron.

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca. Cieszę się, że ze mną jesteście i mnie wspieracie. Wszystkich chętnych zapraszam do wykonania tego tagu (w komentarzu podlinkujcie mi swoje odpowiedzi, z chęcią poczytam). 
Dziękuję, że jesteście ze mną już 2 lat i mam nadzieję, że będzie tego jeszcze więcej. Buziaki :*